piątek, 11 października 2013

ROZDZIAŁ 38



Jak już mówiłam nie mam weny.Mam nadzieję, że jakoś przetrawicie kolejny beznadziejny rozdział.Ten rozdział, chciałabym zadedykować Werci Malik.BARDZO DZIĘKUJĘ CI, ZA WSZYSTKIE MIŁE KOMENTARZE.JESTEŚ KOCHANA.
_________________________________________________________________________________
 W końcu udało nam się dostać do pokoju.Rzuciłam torebkę i ubrania na fotel, sama opadając na kanapę.
-Co się stało kotku?-Malik stanął za mną i umiejscowił swoje duże dłonie na moich barkach.
-Jestem zmęczona. Napijemy się kawy?-zapytałam z nadzieją, unosząc głowę tak by móc spojrzeć w jego oczy.
-Chętnie, pójdę zrobić-pocałował moje czoło i zniknął za ścianą.
Zamknęłam oczy wyciągając przed siebie nogi opierając głowę o zagłówek.Moje ciało przeszedł przyjemny dreszcz, kiedy poczułam dłonie Zayn'a na moim brzuchu.Otworzyłam oczy przyjmując od niego kubek z gorącą cieczą.Obdarzyłam go uśmiechem i przechyliłam szklankę, tak że jej zawartość przyjemnie rozlała się po moim gardle. Oparłam głowę o ramie Malik'a i znowu upiłam łyk kawy.
-Mogłabym tutaj zamieszkać-powiedziałam wtulając się w jego ramię.
-Tak, jest super-chłopak oparł swoją głowę, na czubku mojej.
-Ale w końcu wrócimy?-zapytałam z nadzieją w głosie.
-Wrócimy, ale obiecuję że zbuduję nam taki dom.Zamieszkamy w nim razem i będziemy mieli grupkę małych dzieci.
-Mówiąc grupkę, masz na imię ile?-zapytałam prostując się i patrząc na niego.
-Co najmniej 4, bo każdy chłopak chce zostać chrzestnym-zaśmiał się Mulat.-Plus jeszcze Meg i Kate, wychodzi 6.No to 6.
-Zapomnij, jedno wystarczy-pocałowałam jego policzek.
-Dwójka-zaczął się licytować.
-Niech będzie.Zayn, ale wiesz, że możemy się jeszcze kiedyś rozstać.
-Nie ma takiej opcji-chłopak pocałował  mnie w czubek głowy.-Już zawsze będziesz moja.
Wtuliłam się w jego szyję, wzdychając przy tym.
-Jestem zmęczona , idziemy spać ?-zapytałam, nawet nie patrząc na chłopaka.
-Chodź-wyciągnął rękę w moim kierunku-wykąpiemy się.
-Ale tak...razem?-zapytałam, niechętnie podnosząc się z kanapy.
-A co, wstydzisz się?-zapytał Mulat przyciągając mnie do siebie.
-Tego nie powiedziałam-uśmiechnęłam się do nigo.
Złapałam za jego rękę i powoli zaczęłam ciągnąć jego ciało za swoim w kierunku ogromnej łazienki.
*kilkanaście minut później*
Leżałam w łóżku, obok Zayn'a.Chłopak od kilku minut słodko spał.Ja sama nie mogłam pójść w jego ślady.Wiem, że nie powinnam, ale znowu zaczęłam myśleć o Harry'm.Ten chłopak jest dla mnie na prawdę ważny. Wzięłam z półki obok łóżka telefon i wyswobodziłam się z ramion Zayn'a.Chłopak tylko mruknął coś niezrozumiale pod nosem i odwrócił się na drugi bok.Odetchnęłam cicho wychodząc, na palcach, z pokoju.Zamknęłam się w łazience, gdzie usiadłam na brzegu wanny, w której kilka minut temu kąpałam się z Zayn'em.Pełna obaw wybrałam numer Harry'ego.
-Hallo?-usłyszałam jego zaspany i zirytowany głos.
-Cześć Harry-starałam się mówić szeptem, nie chcą obudzić Zayn'a.
-Jane błagam cię....Jest druga w nocy.Mam nadzieję, że to coś na prawdę ważnego, bo spałem.
-Przepraszam, chciałam cię po prostu usłyszeć-powiedziałam wbijając wzrok w moje dłonie.Mimo że go tu nie było, czułam się speszona.-Martwię się o ciebie Harry.
-Nie masz powodu słońce-odpowiedział dyskretnie ziewając.-Żyję, jestem trzeźwy, nic nie biorę.Na prawdę nie zaprzątaj sobie tej pięknej główki moją osobą.
-Przestań. Harry, czy ty jesteś u siebie w domu?
-Nie, właśnie śpię sobie u Jade.
-Harry, ale ja nie żartuję.Dziwnie się zachowujesz od pewnego czasu.Nie rozmawiasz ze mną, nie dzwonisz.Co się dzieje?
-Nic Jane.Wcale się nie zmieniłem, tylko po prostu mam więcej obowiązków na głowie.Wszytsko jest w jak najlepszym porządku.
-Dobrze, powiedzmy że ci wierzę.Nic sobie nie zrób.Dobranoc-powiedziałam patrząc na swoje odbicie w lustrze.
-Pa, kocham cię.
-Yhym, do zobaczenia.
Nacisnęłam czerwoną słuchawkę, przerywając połączenie. Oparłam dłonie na kolanach i wplotłam dłonie w moje włosy.Niby tylko porozmawiałam z Harry'a, a czułam się jakbym zdradziła Zayn'a. Kocham go najmocniej na świecie, nie chcę się z nim kłócić.Ale Styles też jest dla mnie ważny.Potrząsnęłam głową, próbując odgonić dręczące mnie myśli.Wstałam z wanny, opuszczając łazienkę i kierując się do sypialni mojej  Zayn'a. Cicho wzdychając położyłam się obok niego.Przelotnie musnęłam jego usta i sama zasnęłam.
*następnego dnia*
Promienie słońca wdarły się do pokoju, nieprzyjemnie drażniąc moje oczy.Odwrócenie ciała w drugą stronę, nie dala za wiele.Po chwili na moich ustach poczułam smak warg Zayn'a, połączony ze smakiem kawy.
-Wstawaj śpioszku-szepnął czule.
-Zayn, ja chcę spać.Mam wakacje-mruknęłam niezadowolona, nakrywając moją twarz poduszką.
-Zrobiłem śniadanie-Mulat nie ustępował.
Brutalnie zerwał z mojej twarzy poduszkę.Potem jego usta zaczęły całować każdy najmniejszy centymetr mojej szyi.
-Wstawaj śpiochu.
-Dobra, dobra wstaję-usiadłam na łóżku, przeciągając się.
Chłopak wręczył mi tacę z jedzeniem.Obdarzyłam go uśmiechem i oparłam plecy o miękką poduszkę.Położyłam jedzenie na moich kolanach, najpierw biorąc tylko kęs.
-Pycha-mruknęłam jakby sama do siebie.-Misiek, jesteś moim ulubionym kucharzem.
-Dzięki-Mulat obdarzył mój policzek pocałunkiem.-Pokażę ci coś.
Malik sięgnął po swój telefon.Zaczął coś w nim klikać, by po chwili podsunąć mi urządzenie pod nos.Musiałam zakryć usta dłonią, żeby nie wypluć tego co w nich miałam.
-To Louis?-zadałam głupie pytanie.-Jest taki no...owłosiony.
Zayn zaśmiał się, słysząc moje słowa.
-Skoro on wygląda tak-jeszcze raz parsknął śmiechem zerkając na zdjęcie.-To boję się o siebie.
-Nagrywacie teledysk do nowej piosenki?-zapytałam opierając swoją głowę na jego ramieniu.
-Tak, jeszcze więcej pracy...-westchnął smutny.-Ale na razie cieszmy się wakacjami.
Pokiwałam głową, jednocześnie odstawiając opróżnione talerze na szafkę nocną.
-A teraz, kochanie,zbieramy się-klasnęłam w dłonie.-Musimy trochę pozwiedzać.
*wieczorem*
-Nigdy więcej-Mulat położył się na kanapie, ponieważ właśnie wróciliśmy z całodniowej wycieczki.
-Kotku było ekstra-mimo że mnie również bolały nogi, nie chciałam jeszcze kończyć tego dnia.-Pójdźmy jeszcze na plażę.Proszę cię, kotuś.
-Jane, łaziłem cały dzień.Teraz mam ochotę na gorącą kąpiel.Jutro będziemy cały dzień na plaży, obiecuję-lekko musnął moje usta, wychodząc z salonu.
___________________________________________________________________________________
Przepraszam, za ten kolejny beznadziejny rozdział.Powiem Wam, że dzisiaj miałam dobry humor.Komentujcie, jutro postaram się dodać następny.
Malikowa

sobota, 5 października 2013

ROZDZIAŁ 37






Moim oczom ukazał się najpierw Zayn,a potem plaża.Zaskoczona ujęłam dłoń Malik'a i ruszyłam za nim.Chłopak zaprowadził mnie do stolika stojącego niedaleko morza.Widok był niesamowity. Zauroczona usiadłam na krześle odsuniętym przez Zayn'.Nie mogłam oderwać wzroku od pięknego krajobrazu, a z zamyślenie wyrwał mnie dopiero głos Mulata:
-Mam nadzieję, że ci się podoba?
Odwróciłam się w jego stronę uśmiechając się.
-Tu jest pięknie.
-Chciałem cię bardzo przeprosić za moje zachowanie.Jestem o ciebie po prostu zazdrosny.
-Wiem Zayn, ale i  tak cię kocham.
-Czyli już się nie gniewasz?-zapytał chłopak,a w jego oczach zapalił się małe iskierki.
-Oczywiście, że nie-zaśmiałam się widząc jak z ulgą opiera się o ramę krzesła.
-To dobrze.A właśnie, mam dla ciebie prezent.Zamknij oczy.
Zdziwiona, wykonałam jego polecenie.Poczułam jak chłopak zapina coś na mojej szyi.Kiedy pocałował mój policzek i pozwolił mi otworzyć oczy, z zaciekawieniem oglądałam podarunek.Był to piękny łańcuszek, na którym wisiała literka ,,Z". Spojrzałam na chłopaka siedzącego na przeciwko mnie.
-Dziękuje kochanie.
Mulat jedynie się uśmiechnął po czym wstał podchodząc do mnie.Kucnął przede mną obejmując moją twarz swoimi dłońmi.
-Kocham cię-powiedział po czym, szybko mnie pocałował.
Był to zdecydowane jeden z najlepszych pocałunków w moim życiu.Z wielką pasją oddawałam każdy pocałunek, jakim obdarzały mnie usta Mulata. Kiedy oderwaliśmy się od siebie, Zayn znowu zajął swoje poprzednie miejsce, uśmiechając się promiennie.
-Chcesz może coś zjeść, kotku?-zapytał jednocześnie klaszcząc w dłonie.
Nie zdążyłam odpowiedzieć, gdyż po chwili obok nas pojawił się mężczyzna ubrany w czarny smoking.Uśmiechnął się do mnie, nakładając na mój talerz porcję jedzenia.
*kilkanaście minut później*
Najedzona uśmiechnęłam się do Zayn'a, który szedł obok mnie.Nasze ramiona się stykały, a palce były splecione.Spacerowaliśmy wzdłuż morza, trzymając buty w rękach.
-Mogłoby tak być już zawsze-szepnęłam pozwalając chłodnej wodzie przyjemnie oblać moje stopy.
-Tak....Jest idealnie.Nie chcę wracać do Londynu-chłopak pocałował czubek mojej głowy.
Nagle zatrzymałam się, tym samym zatrzymując też Zayn'a.
-Coś się stało?-zapał Mulat.
-Nie,ale co powiesz na kąpiel?-zapytałam ściągając jego marynarkę.
-Teraz?-zapytał lekko zdziwiony, pomagając mi pozbyć się jego ubrania.
-Czemu nie i tak nikogo tu nie ma-sama zajęłam się rozpinaniem zamka mojej sukienki.
Po chwili także i ona leżała obok ubrań Malik'a, a my zanurzaliśmy się w chłodnej wodzie.Kiedy morze sięgało mi już do brzucha, przeszły mnie dreszcze.Zayn, widząc to podszedł do mnie i objął moje ramiona swoimi.Lekko musnęłam jego wargi swoimi, w ramach podziękowania.Po chwili byłam już całkowicie zanurzona w wodzie, która wcale niebyła taka zimna.Podpłynęłam do Zayn'a, oplatając nogami jego biodra, co pod wodą było bardzo łatwe. Wtuliłam się w jego tors, kładąc głowę na jego ramieniu.
-Kocham cię-szepnęłam splatając palce na jego karku.
-Ja ciebie też-chłopak złączyła nasze czoła, potem robiąc to samo z ustami.
Mimo, że robiło się chłodniej, a zimny wiatr nieprzyjemnie chłodził moje mokre plecy, nie chciałam przerywać tej chwili.To co się teraz działo, było cudowne, idealne, niesamowite.Mogłabym już tak zostać na zawsze.Jednak wszytsko co dobre, kiedyś się kończy.Tak musiało być i tym razem.Zayn skończył pocałunek i zapytał:
-Zimno mi, wychodzimy?
Nie chcąc narażać jego,ani mojego zdrowie zgodziłam się.Już po chwili szliśmy obok siebie w mokrych ubraniach, zanosząc się śmiechem i jednocześnie dygocząc z zimna.Ta sama limuzyna stała na ulicy, czekając tylko na nas.Kiedy pojawiliśmy się obok kierowcy, on tylko się zaśmiał mówiąc:
-Wiedziałem, że tak będzie Malik.Ciesz się, że wziąłem wam suche ubrania.
-Dzięki Paul-uśmiechnął się Mulat przyjmując od mężczyzny ręczniki i ciuchy.-Chcesz się przebrać kotku?
-Nie, to chyba niedaleko.Owinę się ręcznikiem-odpowiedziałam zabierając Zayn'owi wskazany przedmiot.
Usadowiłam się na siedzeniu, czekając tylko na mojego chłopaka, który jeszcze rozmawiał o czymś z szoferem.Kiedy obaj usiedli, ruszyliśmy.Oparłam głowę o ramię Zayn'a, a on położył swoją na moich włosach.Mulat umiejscowił dłoń na moim kolanie, co chwila zachaczając palcem o brzeg ręcznika.Zarumieniłam się czując jego ręce,coraz bliżej mojego miejsca intymnego.Szturchnęłam go lekko, na co chłopak cofnął rękę, uśmiechając się przepraszająco.Po kilku minutach, bezproblemowej jazdy, znaleźliśmy się w hotelu. Podziękowałam szoferowi i szybko pobiegłam do naszego pokoju.Po chwili dołączył do mnie Zayn.Kiedy ja szukałam klucza w torebce, Malik położył swoje dłonie w mojej talii i zaczął ściągać ręcznik, jednocześnie całując mój kark.
-Zayn-zaśmiałam się,kiedy zaczął dobierać się do zapięcia mojego stanika.-Malik opanuj się.
Chłopak pocałował mój policzek i tylko się zaśmiał.
____________________________________________________________________________________
Matko, ile ja mam teraz nauki. Jeszcze to bierzmowanie.MAM DOSYĆ SZKOŁY I ŻYCIA!!!!!!!!!!!!!!
Poza tym dorwał mnie brak weny. Przepraszam za kolejny beznadziejy rozdział.
Malikowa :(

wtorek, 1 października 2013

ROZDZIAŁ 36









Uśmiechnąłem się do dziewczyny, nie mając pojęcia o czym mówi.Spuściłem więc wzrok na komórkę ,którą trzymałem w dłoni i zacząłem pisać treść esemesa, który po chwili już wędrował do Jane.
,,Bardzo cię przepraszam.Naprawdę nie chciałem niczego niszczyć, nie zrozum mnie  źle, ale ja nie cię po prostu kocham.Jeszcze raz przepraszam"
*Jane*
Mój sen przerwał cichy głos Malik'a tuż nad moim uchem:
-Kotku, wstawaj. Jesteśmy.
Niechętnie wyprostowałam swoje zdrętwiałe ciało i wysiadłam z auta.Ze zdziwieniem stwierdziłam, że jak na razie nikt nie zrobił nam zdjęcia. Mile zaskoczona tą informacją, ujmując w dłoń rączkę mojej walizki, ruszyłam za Zayn'em.Kiedy weszliśmy do środka, Mulat udał się z naszymi bagażami do kontroli, podczas gdy ja usadowiłam się wygodnie na czerwonym krzesełku. Na lotnisku było niewielu ludzi, a jeżeli już ktoś się pojawił nie zwracał na mnie większej uwagi. Podobało mi się to. Odszukałam wzrokiem sylwetki mojego chłopaka, który właśnie kierował się w moją stronę z obiema walizkami.Kiedy pojawił się już obok mnie, wręczył mi jedną z nich i usiadł obok mnie.Nie odzywał się, tylko po prostu uparcie wpatrywał się w jeden punkt przed nim. Przysunęłam się bliżej niego, kładąc głowę na jego ramieniu. Mulat nie zareagował.
-Zayn, przepraszam-powiedziałam siadając przodem do niego.
-Nie masz za co-odpowiedział nawet na mnie nie patrząc.
-Nie chcę się kłócić-spuściłam wzrok.
-Wcale się nie pokłóciliśmy. Po prostu postawiłaś sprawę jasno, a o to chyba chodzi w związku.Żeby nikt nie maił żądnych wątpliwości.
-Dobra, ok, rozumiem-wstałam patrząc na niego zła.-Chciałam się pogodzić, ale ty wolisz zgrywać obrażonego. Proszę bardzo, ale naprawdę chciałam, żeby ten wyjazd się udał.
Wściekła ruszyłam przed siebie, siadając na krzesełku kilkanaście metrów od Malik'a. Jak Boga kocham, chciałam się pogodzić!Nie zależy mi na kłótniach z nim.Skrzyżowałam ręce na piersiach  i wbiłam wzrok w podłogę. Kiedy nasz lot został wywołany, niechętnie podniosłam się z miejsca.Już po kilku minutach siedziałam przy oknie, wpatrując się w znikający pode mną Londyn.Ze słuchawkami w uszach, nawet nie odwracałam się, żeby zobaczyć kto siedzi obok mnie.Dopiero kiedy ta osoba, a dokładniej chłopak, trącił moje ramię odwróciłam się do niego.
-Podróżujesz sama?-zapytał brunet, uśmiechając się przyjaźnie.
-Można tak powiedzieć -odpowiedziałam mu podobnym uśmiechem.-Nie wiem, gdzie zniknął mój chłopak.
-Szkoda.Ma na imię Mike-brunet wyciągnął w moim kierunku rękę.
-Jane, miło mi-uścisnęłam jego dłoń.-Co robisz tutaj sam?
-Lecę do rodziców. Uczę się w Londynie, ale moi starzy mieszkają w Hiszpanii, a ty?
-Ja lecę na wakacje z moim chłopakiem, ale się posprzeczaliśmy i no...tak jakby zniknął.Nie zdziwiłabym się, gdyby został w Londynie.
Mike zaśmiał się, opadając na oparcie fotela. Chciałam kolejny raz zapytać o coś nowo poznanego chłopaka, ale przerwał mi Zayn.Mulat odchrząknął, tym samy zwracając na siebie naszą uwagę.
-To miejsce, jest zajęte-odparł zły, patrząc na bruneta, zajmującego miejsce obok mnie.
Mike, lekko speszony podniósł się z fotela i żegnając się ze mną, odszedł.Zayn zajął miejsce obok mnie, a ja odwróciła się plecami do niego.
-Tylko nie wygłaszaj mi tu kazania, na temat moich znajomości-powiedziałam jeszcze, zanim włożyłam sobie słuchawki w uszy.
*kilka godzin później*
Nie mam pojęcia, jak znalazłam się w samochodzie, ułożona na kolanach Zayn'a.Chłopak głaskał mój policzek, jednocześnie wpatrując się w piękny krajobraz za oknem.Byłam na niego jeszcze zła, ale sytuacja w jakiej się znajdowaliśmy bardzo mi odpowiadała.Ponownie zamknęłam oczy, ale nie udało mi się zasnąć.Kilka minut później, auto którym podróżowaliśmy, zatrzymało się.Moje ciało zostało lekko uniesione do góry.Nie chcą ujawniać, że od dłuższej chwili nie śpię, całkowicie oddałam się osobie, która mnie niosła.Po zapachu perfum, rozpoznałam Zayn'a.Chwilę potem moje ciało, leżało na miękkim łóżku.Po kilku minutach, drzwi zostały zamknięte, a ja mogłam spokojnie otworzyć oczy, co niezwłocznie zrobiła.Przeciągając się, jednocześnie rejestrowałam otaczający mnie pokój.Nie był on mały, muszę to przyznać.Zayn się postarał.Po cichu wstałam z niezwykle wygodnego łóżka i ruszyłam zobaczyć dalszą część wielkiego pokoju, mojego kilku dniowego mieszkania.Pozostałe pomieszczenia, były równie duże, jak sypialnia.Jednak musze przyznać, że najbardziej zniewalający był widok z okna.Piękne, błękitne morze samo zapraszało, aby się w nim zanurzyć. Zamknęłam oczy, wyobrażając sobie, jak niezwykłym uczuciem będzie zamoczenie ciała w tej przejrzystej wodzie.Odwróciłam się od okna i stanęłam przodem do naszego wielkiego łóżka. Leżała na nim biała karteczka z moim imieniem. Zdziwiona otworzyłam ją.
,,Jane, kochanie, bardzo cię przepraszam za moje zachowanie.Nie wiem co ja sobie myślałem.Mam nadzieję, że dasz się przeprosić.Specjalnie dla ciebie przygotowałem pewną niespodziankę.W szafie masz ode mnie mały podarunek, ubierz się w niego.Bądź gotowa o 18.00, przyjedzie po ciebie szofer. Czekaj na niego w pokoju, pozwól mu się poprowadzić.
Kocham cię i przepraszam.
Zayn"
strój wieczorowyZaskoczona wiadomością otworzyłam szafę.Na jej dnie leżało pudełko z serduszkiem.Ujęłam je w dłonie, siadając na łóżku.Niepewnie otworzyłam je i zaniemówiłam z wrażenia. W opakowaniu była piękna sukienka i śliczne buty.Spojrzałam na zegarek.15.30.Odłożyłam strój na bok, biegiem udając się do łazienki, gdzie odświeżyłam, zmęczone po podróży, ciało.Następnie przygotowałam swoją twarz na dzisiejszy wieczór.Kiedy spojrzałam na zegarek, załamałam się.Za pół godziny będzie tu szofer, a ja jeszcze nie jestem ubrana.Opuściłam łazienkę, w samoej bieliźnie biegnąc do pokoju.Szybko chwyciłam w dłonie piękną sukienkę i wciągnęłam ją na siebie.Leżała idealnie. Potem nałożyła już tylko buty i kiedy zadzwonił dzwonek, chwyciła  w dłon torebkę i udałam się otworzyć.Mężczyzna pochwalił mój wygląd jednocześnie ujmując moją dłoń. Po drodze zawiązał mi oczy, tak że przez całą drogę nic nie widziałam.Nie miałam zielonego pojęcia, gdzie się znajduję.Dopiero kiedy, auto zatrzymało się, a ja poczułam znajomy zapach i głos:
-Witaj kochanie.
Pozwolono mi ściągnąć przepaskę.
____________________________________________________________________________________-
Koniec.Buziaki, komentujcie.
Malikowa.

niedziela, 29 września 2013

ROZDZIAŁ 35



Kolejny rozdział zaczęty o 23.20 :).
_________________________________________________________________________________
Zdziwiona spojrzałam na chłopaka.
-Z Perrie?Kiedy go widziałeś?-wstałam podchodząc do okna, otwierając je żeby się przewietrzyć.
-Nie pamiętam,ale widziałem jak lokaty trzymał ją za rękę.
-Świetnie-mruknęłam sama do siebie.-Knują coś.
-Wątpię.Daj spokój kochanie-objął mnie w tali.
-Zayn, ale ja się martwię o Harry'ego.
-Nie masz o co, chłopak jest pełnoletni.Wie co robi.
-Nawet tak nie mów.Ty sam zachowujesz się czasami nie odpowiedzialnie, a co dopiero mówić on.Przecież Harry ma dopiero 19 lat-odwróciłam się do niego przodem.
-Nie mów tak-.pokręcił przecząco głową.
-Dobra skończmy temat.Może gdzieś...-przerwał mi dzwonek mojego telefonu.
Wyjęłam urządzenie z kieszeni i przeprosiłam Zayn'a odbierając połączenie.
-Tak słucham,Harry.
-Cześć Jane-usłyszałam rozradowany głos Loczka.-Spotkajmy się,co?Jesteś zajęta?
-Co...?Wydaje mi się....Nie Harry teraz nie mogę-spojrzałam na Zayn'a.-Wiesz jestem z Zayn'em , nie chcę go zostawiać...
-Daj spokój, weź chodź.
-Nie Harry, a czy ty nie jesteś pijany przypadkiem?
-Może trochę wypiłem, ale jest spoko.U Pez jest impreza...
-Tym bardziej nie przyjdę.Najlepiej zadzwoń jak wytrzeźwiejesz-warknęłam z chęcią zakończenia rozmowy.
-Jane, czekaj!-krzyknął.-Perrie jest na prawdę fajna....
-Błagam cię Harry.Zkończ już ok?Pa-rozłączyłam  się.
-Co chciał młody?-zapytał Zayn, sadząc mnie na swoich kolanach.
-Chciał nas zaprosić na imprezę do Perrie.
-Mam nadzieję, że się nie zgodziłaś.
-Nie oczywiście, że nie-odwróciłam się niego przodem.
-To dobrze-zetknął nasze czoła.-Kocham cię wiesz?
-Oczywiście, że wiem.
Złączyłam nasze usta w długim pocałunku.Kiedy skończyliśmy czułości, leżałam pod nim.Spojrzałam w jego czekoladowe tęczówki zatracając się całkowicie.
-Dobrze, idziemy się pakować?-zapytałam patrząc jednocześnie na zegarek.-Nie jest jeszcze późno, możemy też pojechać do ciebie.
-Kotku jeszcze kilka dni-mówił pomiędzy całowaniem mojej szyi.
-Malik opanuj się-odepchnęłam go od siebie.-Chodź pomożesz mi.
Chłopak niechętnie wstał z kanapy kierując się wraz ze mną na górę.Lekkim pchnięciem otworzyłam drzwi i podeszłam do garderoby.Wyjęłam z niej dużą walizkę i położyłam ją na stoliku stojącym w rogu.
-No to Malik pakujemy się-klasnęłam w dłonie.
-O matko nie znoszę tego-mruknął chłopak stając obok mnie.
Pokazywałam mu kolejne stroje, które spodziewały się...raczej z jego zadowoleniem.Chłopakowi przypadły do gustu wszystkie moje stroje kąpielowe.
-Nie no Zayn skup się!-warknęłam na niego kiedy kolejny raz przykładał do mojego ciała bikini.
-No to weź je przymierz-poprosił.
-Nawet o tym nie myśl.Jeszcze się doczekasz-pocałowałam jego policzek.
-Dobra, ale się obraziłem-odwrócił się na pięcie wychodząc z pokoju.
-Zayn zaczekaj!-rzuciłam za nim.-NO przepraszam!
Zrezygnowana wyszłam z garderoby.Mój chłopak siedział właśnie na moim łóżku i wpatrywał się w ścianę.Westchnęłam próbując zwrócić na siebie jego uwagę,jednak chłopak ani drgnął.Usiadłam na miejscu obok niego.
-Przepraszam-szturchnęłam czubkiem nosa jego szyję.-No kocie,nie gniewaj się.
-To nie było miłe.Ja po prostu chciałem cię zobaczyć....
-Tak wiem, dobra przebiorę się dla ciebie-wstałam zmierzając ku garderobie.
-Jesteś najlepszą dziewczyną na świecie-usłyszałam krzyk z mojego pokoju.
Uśmiechnęłam się i wyjęłam z walizki, spakowane już wcześniej bikini.Zdjęłam bluzkę, a chłód panujący w pokoju wywołał na moim ciele gęsią skórkę.Odpięłam zapięcie górnej części mojej bielizny.Stanik zaczął powoli opadać w dół, a kiedy ja już chciałam nakładać górną część bikini, za mną pojawił się Zayn.Objął moje półnagie ciało w pasie i położył brodę na moim ramieniu.
-Jesteś śliczna-szepnął mocniej zaciskając ręce w mojej tali.
-Dziękuję-odpowiedziałam coraz bardziej się rumieniąc.
Nie lubiłam paradować przed Zayn'em w samej bieliźnie, a co dopiero bez  jej górnej części.Jeszcze bardziej speszona wyswobodziłam się z objęć Mulata i przyłożyłam do siebie górną część stroju kąpielowego.Nie mogąc poradzić sobie z zawiązaniem stanika poprosiłam o pomoc Zayn'a.Chłopak dość niechętnie wykonał moją prośbę.Kiedy uporaliśmy się już z górą, przyszedł czas na dół.Odwróciłam się do Mulata, dając mu jednoznaczne sygnały.Jednak chłopak zamiast opuścić pomieszczenie podszedł do mojej osoby i znowu objął mnie w pasie.Jego usta od razu zaczęły pozostawiać na mojej szyi mokre ślady.Objęłam jego kark, tym samym przyciągając bliżej.Zayn cały czas mocno zaciskał w mojej tali dłonie.Kiedy przeniósł pocałunki na moje wargi, prawie natychmiast poderwał się z ziemi. Owinęłam nogami jego biodra i pozwoliłam mu wynieść się z garderoby. Chłopak usadził nas na fotelu, cały czas nie przestając mnie całować.W końcu musieliśmy się od siebie oderwać z powodu braku tlenu.Zayn przejechał swoimi zimnymi dłońmi od mojego brzucha, aż po łopatki.
-Kocham cię-powiedział patrząc mi w oczy, jednocześnie zakładając kosmyk moich włosów za ucho.
Zawstydzona intensywnością jego spojrzenia spuściłam wzrok.
-Ja ciebie też-odparłam cicho.
Czułam jak chłopak zamyka moje ciało w swoich silnych ramionach.Jego miękkie usta znowu zaczęły dopieszczać moją szyję nie pomijając żadnego centymetra. Zamknęłam oczy całkowicie oddając się pieszczocie.
-Dobra Zayn przestań-niechętnie wyszłam z jego objęć.Chłopak wyraźnie posmutniał, ale nie zaprotestował.-Musimy się pakować, tak?Niedługo wyjazd.
Mulat pokiwał głową i wstał zaraz za mną.
*kilka dni później*
-Malik błagam cię!-krzyknęłam stając przy schodach.
-Już biegnę kochanie-rzeczywiście Mulat już po chwili pojawił się obok mnie.-Jedziemy?
Pokiwałam głową ujmując jego rękę i machając chłopakom.Byli tu wszyscy, oprócz Harry'ego.Ostatnio coraz więcej czasu spędza z Perrie.Przykro mi,że nie przyszedł się nawet pożegnać.Zayn widząc, że mój humor znowu zaczyna się psuć, ucałował mój policzek.
-No już kochanie nie smuć się-powiedział otwierając mi drzwi do auta.-Jedziemy razem do Hiszpanii na dwa tygodnie.
-Dobrze-uśmiechnęłam się sztucznie.
Na prawdę chciałam się cieszyć na ten wspólny wyjazd z Zayn'em, ale po prostu nie mogłam.Bolało mnie to, że osoba będąca dla mnie jak brat tak po prostu mnie olała.Perrie go zmieniła.Od tamtego dnia, kiedy zadzwonił do mnie pijany, nie miałam pojęcia co robi,co się z nim dzieje.Wiadomości o jego zachowaniu dostawałam od chłopaków.Jest mi na prawdę przykro.Zamknęłam oczy, opierając głowę o szybę.Próbowałam odgonić myśl, która mnie dręczyła.Poczułam na swoim ramieniu ciepły oddech Zayn'a, a potem jego wargi.
-Kochanie, proszę cię-szepnął wprost do mojego ucha.-Nie myśl o nim.
-To nie takie proste kotku-odpowiedziałam łapiąc jego ręce i przekładając je sobie w tali.-Harry jest dla mnie jak brat, a przez Perrie, całkowicie się zmienił-mówiąc to do moich oczu zaczęły napływać łzy.-Nie dzwoni, nie pisze...Martwię się o niego.Boję się, że wpadnie w złe towarzystwo, albo coś sobie zrobi.On jest niewiele starszy ode mnie.Chcę odzyskać mojego Harry'ego.
-Ty jesteś najzwyczajniej w świecie zazdrosna-oparł Zayn wycofując swoje ręce.-I to o Harry'ego.
-Kochanie, to nie prawda-lekko się oburzyła.-Kocham tylko ciebie, dobrze o tym wiesz.
-To dlaczego nawet teraz nie potrafisz zapomnieć o Harry'm?To trochę boli, kiedy ja się staram a ty cały czas myślisz tylko, jaki to Harry jest biedny.Chciałbym się po prostu cieszyć wspólnymi wakacjami, ale nie mogę.Zauważyłaś, że nas związek sprowadził się ostatnio do rozmów o Stylsie.To mi się nie podoba. On niszczy nas związek.
Zaskoczona jego wyznaniem, nie wiedziałam co odpowiedzieć.
-Zayn, ja się po prostu o niego martwię-próbowałam go jakoś przeprosić.-Tak samo martwiłabym się o każdego innego.Nie możesz powiedzieć, że martwię się tylko o Harr....
\-Po prostu przyznaj, że jesteś o niego zazdrosna.Dlatego, że zostawił cię dla Perrie-spojrzał mi w oczy.
-Wcale nie jestem zazdrosna!Jak wogóle mogłeś tak pomyśleć?-odwróciłam się do niego tyłem.
-Wiedziałem-mruknął sam do siebie.
Nie wiedziałam co robi, ale kiedy zza mnie zaczęły dochodzić dźwięki pochrapywania wiedziałam,że zasnął.Spojrzałam na obraz rozciągający się za oknem.Po moim policzku spłynęła łza.Jak Zayn mógł sobie coś takiego wymyślić?Ja?Zazdrosna?O Harry'ego?Nie to nie możliwe.Ale dlaczego Zayn mi nie ufa?Ja go tak bardzo kocham, nie chcę żeby coś się między nami zepsuło.Odwróciłam się do niego przodem.Chłopak tak słodko wyglądał kiedy spał.Uśmiechnęłam się i złożyłam na jego policzku pocałunek.Następnie znowu oparłam się o szybę i wyjęłam telefon.Po krótkim namyśle postanowiłam napisać do loczka.
,,Jesteś z siebie zadowolony?!O to ci chodziło?!Dlaczego chcesz mnie skłócić z Zayn'em?!Nawet nie przyszedłeś się pożegnać.Nie dzwonisz, nie piszesz, czy ty jeszcze o mnie pamiętasz?!Bardzo ci dziękuję Harry, mam nadzieję że twój plan się udał!"
Bez namysłu kliknęłam przycisk ,,Wyślij".
*Harry*
Siedziałem właśnie w salonie u Perrie, kiedy dostałem wiadomość.Była od Jane.W głębi duszy się ucieszyłem, ale kiedy przeczytałem treść esemesa załamałem się.Ja wcale nie miałem takiego zamiaru.Nie chcę niczego niszczyć, ja chcę po prostu....No właśnie czego ja chcę?Moje rozmyślania przerwały kroki.Szybko schowałem urządzenie do kieszeni i ująłem w dłoń kubek z chłodną kawą.
-Cześć Harry-pocałowała mnie w policzek Jade.-Na prawdę pijesz zimną kawę?
Spojrzałem w kubek.Rzeczywiście, napój był dość chłodny i....obrzydliwy.Skrzywiłem się i ledwo przełknąłem zawartość moich ust. Jade śmiała się przy tym w niebo głosy.Rzuciłem jej złowrogie spojrzenie i odstawiłem filiżankę.
-Ej,co jest?-zapytała dziewczyna siadając obok mnie.
-Co?Nic, dlaczego uważasz, że coś mogło się stać?-zapytałem drapiąc się nerwowo w kark.
-Harry, proszę cię-przerzuciła swoje włosy na jedną stronę, przez co wyglądała niezwykle ładnie.-Trochę się już znamy.
Pokiwałem głową, spuszczając .
-To co powiesz mi co się stało?-zapytała dziewczyna patrząc na mnie.
-Jane, wiesz kto to?-pokiwała głową.-No więc właśnie, ona powiedziała, że przez mnie jej związek się rozpada....
-A nie tego chciałeś?-zapytał już chłodniej.Od początku nie podobał jej się pomysł Perrie.
-Nie...to znaczy tak....Ja sam nie wiem....Teraz.... ja ją kocham, Jade-mówiłem nie patrząc na nią.
-To po co to robisz?-zapytała łącząc nasze palce.
-Nie wiem Jade, nie mam pojęcia.Ja chcę, żeby ona czuła do mnie, to co ja czuję do niej.
-Nie można nikogo zmusić do miłości Harry-objęła mnie ramieniem.-Ale jest osoba, która na pewno kocha cię tak samo mocno, jak ty kochasz Jane.
_______________________________________________________________________________________
Skończyłam ten rozdział o 11.28 w niedzielę.Trochę zajęło mi napisanie go, ale mam nadzieję, że wam się podoba.

sobota, 28 września 2013

ROZDZIAŁ 34





Witam serdecznie ;).Miałam dzisiaj świetny dzień.Nareszcie wypisałam się z tańców!Dlatego jestem niezwykle szczęśliwa.Dobrze teraz przechodzimy do rozdziału.
_________________________________________________________________________________
Patrząc na szczęśliwych El i Louis'a, sama poczułam się dobrze. Mimo panującego chłodu i nieprzyjemnego nastroju.Zamknęłam oczy i oparłam głowę o chłopaka stojącego za mną.
-Kochanie jest zimno, może wracajmy?-usłyszałam szept tuż nad moją głową. Zayn próbował otulić swoją kurtką, także moje ciało.
-Tak dobry pomysł-otworzyłam oczy obracając się w jego ramionach.
Chłopak obdarzył mnie uśmiechem i łapiąc moją dłoń w swoją pociągnął do samochodu.Posłusznie usiadłam po stronie pasażera.Kiedy Zayn zajął miejsce obok mnie zapytałam:
-A Louis i El?
-Oni pojechali gdzieś razem-odpowiedział uruchamiając samochód.
Pokiwałam głową układając kolana na siedzeniu i odwracając się w stronę okna.
-O właśnie-powiedział Zayn umieszczając swoją dłoń na moim udzie.-Za kilka dni jedziemy do Hiszpanii.
-Co?-Odwróciłam się gwałtownie zszokowana wiadomością.-Czemu mówisz mi to dopiero teraz?!
-Wybacz, chciałem ci zrobić niespodziankę-odpowiedział skruszony.
-Kochanie ja się na prawdę bardzo cieszę-pogłaskałam jego policzek.
-To świetnie!Jedziemy do ciebie, żeby zacząć się pakować-odparł z entuzjazmem.
Zaśmiałam się wracając do poprzedniej pozycji.Po kilku minutach chłopak zaparkował pod moim domem.Niechętnie wysiadłam z ciepłego auta znowu narażając się na chłód, tym razem połączony z lekkim deszczem.
-Co za głupia pogoda-mruknęłam sama do siebie wchodząc do domu.
-Usiądź sobie w salonie, a ja zrobię nam coś do picia-Zayn pocałował mój policzek.
Posłusznie weszłam do pomieszczenia zajmując miejsce na kanapie i nakrywając moje zimne nogi kocem. Zamknęłam oczy opierając o sofę.Było mi teraz tak dobrze,ciepło i bezpiecznie.Miłą chwilę spokoju przerwał dzwonek do drzwi. Niechętnie opuściłam moje ciepłe miejsce podchodząc do drzwi.
-Dzień dobry Jane-uśmiechnęła się do mnie jedna z koleżanek mojej mamy, na które zwykłam mówić ciociu.
-Cześć ciociu.Mamy nie ma.Zostawiła mnie samą na kilka dni-powiedziałam mając nadzieję, że tym argumentem ją spławię.
-Ojej-wyraźnie posmutniała.-Bo widzisz mam pewien problem.Jenifer nie ma z kim zostać, a ja muszę iść do pracy.Myślałam, że twoja mama mogłaby się nią zająć.Ale skoro jej nie ma...Dobrze,przepraszam i cze....
-Nie proszę poczekać-złapałam ją za ramię.-Bardzo chętnie zajmę się Jenifer.
-Na prawdę?Dziękuję ci bardzo-mówiła machając w stronę auta gdzie siedziała mała.-Chodź Jenifer,ciocia Jane się tobą zajmie.
Mała dziewczynka posłała mi ciepły uśmiech, pożegnała się z mamą i wyciągnęła w moim kierunku rączki.Zaśmiała się i podniosłam ją, jednocześnie zamykając drzwi.
-Chodź Jenifer poznasz kogoś-mówiłam kierując się do salonu.
-A kogo?-zapytała dziewczynka próbując dostrzec osobę która siedziała w salonie.
-Wujka Zayn'a-powiedziałam stawiając ją na podłodze.
Mulat na dźwięk swojego imienia odwrócił się przodem do nas.Mała zaskoczona nową osobą ukryła się za moim nogami.Malik zeskoczył z kanapy kucając przede mną, tak że teraz był wzrostu Jenifer.
-Hej-posłał jej piękny uśmiech.-Jestem Zayn,a ty jak się nazywasz?
-Jestem Jenifer-odpowiedziała dziewczynka jeszcze bardziej chowając się za moim ciałem.
-Śliczne imię.Chodź, może się pobawimy?-wyciągnął w jej kierunku dłoń.
Dziewczynka niepewnie popatrzyła na mnie,a uzyskując moje pozwoleni już trochę pewniej ujęła dłoń Mulata.Chłopak podszedł z nią do kanapy i posadził sobie na kolanach.
-To może ciocia Jane zrobi nam coś do picia, a my się pobawimy-zaproponował Zayn, co mała przyjęła z entuzjazmem.
Zaśmiałam się wychodząc z pokoju.Z salonu w którym zostawiła tą dwójkę cały czas dochodziły śmiechy i głoś Jenifer krzyczącej na Zayn'a.Kiedy w końcu zaniosłam im ciepłą czekoladę dziewczynka właśnie siedziała wtulona w Malika i oglądała wraz z nim bajkę.
-Kto chce gorącej czekolady?-zapytałam stawiając na stoliku przed nimi napój.
-Ja chcę-dziewczynka szybko zeskoczyła  z kolan mojego chłopaka.
-Tylko uważaj słonko, to gorące-powiedział Zayn głaszcząc jej włosy.
-Wiem wujek-wzięła kubek i znowu wpakował się na kolana Mulata.
Podałam Zayn'owi kubek i sama usiadłam obok niego.Patrzyłam w ekran telewizora nie rozumiejąc co tak fascynującego jest w bajce która właśnie oglądała Jenifer.Kreskówka o kilku dziewczynach przebranych za księżniczki to na prawdę nic ciekawego.Ale przecież mam !7 lat, a Jef  6.
*kilka godzin później*
Jest już po !7, a z tego co pamiętam to właśnie o tej godzinie Jenifer powinna chodź trochę się zdrzemnąć.Dziewczynka właśnie siedziała w salonie razem z Zayn'em kolorując obrazki.Wyszłam z pomieszczenia w którym właśnie się znajdowałam i udałam do pokoju skąd dochodziły śmiechy.
-No Jenifer-klasnęłam w dłonie tym samym zwracając ich uwagę na sobie.-Czas na krótką drzemkę.
-Nie chce ciociu-odpowiedziała wracając do poprzedniej czynności.
-Malutka, jak tylko się obudzisz dokończymy-Zayn pogłaskał ją po plechach.
-No dobrze-wstała niechętnie od stołu.-Chodź wujek.
Złapała rękę Zayn'a i zaczęła ciągnąc go do pokoju.Ja uśmiechnięta ciągnęłam się za nimi.Kiedy już byliśmy przy moim pokoju Mulat wziął małą na ręce i pomógł jej otworzyć drzwi.Następnie położył ją na łóżku nakrywając kołdrą. Po pocałowaniu jej czoła chciał już iśc, ale dziewczynka zatrzymała go.
-Wujek poczytaj mi-podała mu książeczkę.
Zayn uśmiechnął się siadając obok niej.Wycofałam się  z pokoju zamykając drzwi.Zeszłam na dół i zabrałam się za sprzątanie.nim się obejrzałam obok mnie stała mała sylwetka Jenifer.
-Słonko czemu nie śpisz?-zapytałam kucając przy niej.
-Bo wujek Zayn zasnął-zachichotała.-Chodź pokażę ci.
Szłam za dziewczynką, aż do mojego pokoju.Rzeczywiście Mulat leżał słodko obok białego misia.Jego twarz oświetlała tylko niewielka lampka.
-Zasnął jak zaczął mi czytać-zaśmiała się dziewczynka.
-Leć połóż się obok niego-popchnęłam ją lekko.
Dziewczynka posłusznie podbiegła do łóżka i wspieła się na nie.Następnie podniosła jedną z rąk Mulata i ułożyła się obok niego.
-Spróbuj zasnąc-pocałował czoło zarówno jej, jak i Mulata.
-Dobrze ciociu.
Posłałam jej całusa i wyszłam z pokoju.Udałam się na dół, gdzie ułożyłam moje ciało w wygodnej pozycji przed telewizorem. Włączyłam jakiś film, która niesamowicie mnie nudził.Zasypiałam, kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi.Niechętnie podniosłam się z kanapy.Otworzyłam drzwi obdarowując uśmiechem panią Smth.
-Dzień dobry, przyszłam po Jenifer-powitała mnie.
-Tak już po nią idę-uśmiechnęłam się jednocześnie usuwając się z drzwi, tak aby mogła wejśc do środka.-Mała przed chwilą zasnęła.
Kobieta pokiwała głową i śledziła moje ruchy kiedy zaczynałam się wspinać po schodach na gorę.Zapukałam cicho w drzwi.Nie uzyskując odpowiedzi weszłam do pokoju.dziewczynka wraz z Zayn'em spali sobie teraz słodko.Nie miałam serca ich budzić, jednakże nie miałam wyjścia.Na palcach podeszłam do łóżka na którym spali.Delikatnie potrząsnęłam ramieniem dziewczynki.
-Jenifer wstawaj-powiedziałam cicho.
Dziewczynka zaczynałam otwierać oczy i przeciągnęła się.
-Tak ciociu?-zapytała zaspana przenosząc wzrok na Zayn'a.
-Twoja mama przyjechała-uśmiechnęłam się do niej.
-Ale ja nie chcę-zaczęła przytulać się do Mulata.
-Obudź wujka,dobrze?odwiedzisz nas jeszcze kiedyś dobrze?Może jutro pojedziemy na lody co?-próbowałam przekonać ja, do zejścia na dół.
Dziewczynka pokiwała głową i  zaczęła skakać po Maliku.
-Wujek wstawaj!-krzyczała mała wprost do ucha chłopaka.
-Co?-Zayn prawie natychmiast usiadł.
-Chodź trzeba mała zaprowadzić na dół.Przyjechała jej mama-odpowiedziałam zdejmując z jego kolan małą dziewczynkę.
-Co, tak szybko?-zapytał zmartwiony Zayn.
-Ale ciocia obiecała, że jutro zabierzesz mnie na lody-uśmiechnęła się do niego dziewczynka.-Zgadzasz się wujek?
-Oczywiście, że tak-chłopak pocałował jej czoło,jednocześnie ujmując jej malutką dłoń w swoją.-Chodź idziemy do mamy.
Dziewczynka posłusznie ruszyła za nim po schodach.Kiedy znaleźliśmy się w przedpokoju Jenifer bardzo niechętnie puściła rękę Zayn'a stając obok swojej mamy.
-Jak się bawiłaś słoneczko?-zapytała jej rodzicielka
-Było super.Ciocia Jane ma takiego fajnego....y...no nie wiem kto to jest, ale wujek Zayn jest bardzo fajny-mówiła dziewczynka podekscytowana.-I obiecali,że jutro zabiorą mnie na lody.
-To świetnie-odpowiedziała jej matka.-Bardzo ci dziękuje Jane.Tobie też...chłopcze-obdarzyła Zayn'a uśmiechem.-Jane skontaktujesz się ze mną, kiedy przyjedziecie po małą.
-Dobrze, do widzenia-ruszyłam za nią w celu zamknięcia za nią drzwi.
Kiedy Jenifer miała już wychodzić szybko jeszcze wróciła do Zayn'a.Wyciągnęła w jego kierunku rączki.Chłopak podniósł ją przytulając do siebie.
-To do jutra słoneczko-pocałowałam jej policzek, odciągając ją od Multa.
Kiedy Jenifer wraz z matką zniknęły, opadłam na kanapę na której już znajdował się Zayn.
-Fajna ta mała-powiedział obejmując mnie i przyciągając do siebie.
-Tak wiem-odpowiedziałam zamykając oczy i umieszczając moją głowę na jego ramieniu.
-Skąd ją znasz?
-Córka koleżanki mojej mamy.
-Aha-przejechał nosem po mojej szyi.-Nie chciałabyś takiego małego szkraba w domu?
-Może kiedyś-mocniej się do niego przytuliłam.-Na razie....na razie mamy Jenifer.
Chłopak zaśmiał się, całując mój policzek.
-Widziałeś dzisiaj Harry'ego?-zapytałam otwierając oczy.
-Owszem, ale nie będziesz zachwycona jego towarzystwem-spuścił wzrok.
-A z kim był?
-Z Perrie.
___________________________________________________________________________________
Malikowa










poniedziałek, 23 września 2013

ROZDZIAŁ33

Naprawdę przepraszam, że nie dodawałam rozdziałów.Rodzice wywieźli mnie na wieś.Tam nie mam internetu.A po drugie nie mam weny.Jeszcze raz przepraszam i zachęcam do czytania.
___________________________________________________________________________
IMG_6992Obdarzyłam Mulata uśmiechem i wbiłam wzrok w jedzenie.W mojej głowie krążyło teraz wiele myśli. O co chodzi?W czym ona może mu pomóc?Potrząsnęłam głową próbując wyrzucić je z mojej głowy.,,Spokojnie Jane!Zaufaj Harry'emu, to twój przyjaciel!"-krzyczała moja podświadomość.Nie dało to za wiele.Jeszcze raz spojrzałam na chłopaka siedzącego przede mną.Podniósł na mnie swoje czekoladowe tęczówki i uśmiechnął się.
-Kocham cię-szepnął łapiąc moją rękę.
-Ja ciebie też.Może powinniśmy zajrzeć do Louis'a?
-Wiesz, nie wiem czy to dobry pomysł-odparł.
-Ale dlaczego?
-Bo wiesz, Louis...On teraz nie najlepiej się czuje.
-I dlatego nie powinniście go teraz zostawiać-wstałam od stołu.-Zbieraj się Malik.
*kilkanaście minut później*
W domu u chłopaków, nie było praktycznie nikogo. Zayn powiedział, że pójdzie zobaczyć co u Louis'a.Jednak nie było go już trochę, więc niechętnie podniosła się z kanapy.W miarę cicho weszła po schodach.Zapukałam do pierwszych drzwi, a kiedy odpowiedziało mi smutne:,,Nikogo nie ma" zaczęłam je powoli otwierać.
-Mówiłem nikogo nie ma-burknął brunet ponownie umieszczając słuchawki w uszach.
-Louis nie powinieneś siedzieć teraz sam-zamknęłam drzwi i usiadłam na przeciwko niego.-Louis posłuchaj mnie.
-Daj mi spokój.
-Lou, wiem co czujesz.Ona była dla mnie jak siostra-ujęłam jego dłoń.
-Wiesz chociaż gdzie ona jest?Chciałbym żeby powiedziała mi prosto w twarz dlaczego to zrobiła-widziałam jak wierzchem dłoni ociera łzę.
-Nie mam pojęcia, ja też nie mam od niej wiadomości.
-Puk,puk-odwróciłam się w stronę drzwi, gdzie stał Zayn.-Widzę, że już go znalazłaś.
-Lou może wyjdziemy gdzieś.Nie możesz tu siedzieć cały czas-mówiłam jednocześnie robiąc miejsce Mulatowi.
-Nie,to zły pomysł.Ja wolałbym....-jego wypowiedź przerwał dzwonek telefonu.Jednak nie była to komórka Tomo, ale moja.
-Przepraszam na moment-uśmiechnęłam się wstając z łóżka i wychodząc z pokoju.
Osoba, która do mnie dzwoniła...Ta dziewczyna....Przeszły mnie dreszcze, kiedy drżącą dłonią odbierałam połączenie.Niepewnie przyłożyłam urządzenie do ucha,jednocześnie wchodząc do pokoju z którego niedawno wyszłam.Na pytające spojrzenia chłopaków, odpowiedziałam niemym:,,El"
-Słucham?-starałam się żeby mój głos nie drżał.Usiadłam na przeciwko Louis'a cały czas patrząc mu w oczy.
-Jane,ja....potrzebuję pomocy-szeptała słyszałam jak pomiędzy słowami wyrywa się z jej ust cichy szloch.
-A gdzie ty jesteś?
-Nie mam pojęcia.John...on mnie zabrał do jakiegoś miejsca,kiedy tylko podpalił dom...Boję się...Nie wiem gdzie jestem.
-Ale El, ja nie mogę ci uwierzyć-powiedziałam tym razem spuszczając wzrok, aby uniknąć srogiego wzroku Tomo.-Czy mam pewność,że to nie jest kolejna pułapka?Wezmę ze sobą Zayn'a i Louis'a, a John znowu nas porwie.
-Błagam cię Jane-tym razem jej szloch był jeszcze wyraźnie słyszalny.-Nie wytrzymam tu dłużej.Wiem, że zawiodłam.Na prawdę żałuję.NIe chciałam, ja zostałam zmuszona.Kocham ciebie i Louis'a.Błagam pomóżcie mi.
-Dobrze, ale jak mamy cię znaleźć?
-Zadzwoń do swojego ojca.Tylko z nim kontaktuje się John-szepnęła.-Ja muszę kończyć.On tu idzie.Pomóżcie mi.
Po tych słowach rozłączyła się.Bardzo zdziwiona umiejscowiłam telefon w kieszeni.
-I co?Co z nią?-Louis podniósł się i stanął obok Zayn'a, który palił papierosa.
-Ja..yy..wiesz Louis my musimy już jechać.Przyjedziemy po ciebie za dwie godziny,pa-szybko pocałowałam jego policzek,jednocześnie ciągnąc za sobą Zayn'a.
-Ale Jane, powiedz mi co z El?-Louis uniósł lekko głos.
-Ona...Sama nie wie gdzie jest-oparłam bezradnie siadając na łóżku.-Ten John, porwał ją.
-Musimy ją znaleźć-brunet chwycił za kurtkę, która leżała obok niego na krześle.-Na co czekasz?
-Tomo usiądź,uspokój się-Zayn złapał go za ramiona siłą usadzając w fotelu.
-Jane...-popatrzył na mnie błagalnie Tomlinson.
-Mówiła,żebym zadzwoniła do ojca.Podobno ten cały John rozmawia tylko z nim.Spokojnie Louis.Chodź na dół-złapałam go za rękę, tym samym uwalniając jego ciało spod dłoni Malik'a.-Napijesz się czegoś,uspokoisz.
Pokiwał głową,jednak w jego oczach widziałam strach.On na prawdę kocha tą dziewczynę.Kiedy zeszliśmy na dół,chłopak opadł  na kanapę.Pociągnęłam za sobą Zayn'a i już po chwili staliśmy w kuchni,przygotowując herbatę.Malik zbliżył się do mnie i jego dłonie zacisnęły się w mojej tali.Miękkie usta chłopaka odbiły się na moim karku,by po chwili całować także szyję i szczękę.W końcu jego głowa spoczęła na moim ramieniu.
-Kocham cię-szepnął wprost do mojego ucha.
-Wiem Zayn, ja ciebie też-odpowiedziałam próbując się obrócić.-Kotku, puścisz mnie?
Moja talia znowu stała się wolna, a ja chwyciłam w dłonie kubek z gorącą herbatą.Powoli weszłam do salonu,gdzie siedział Louis.Chłopak wpatrywał się w ekran telewizora.
-Proszę Lou-podałam mu kubek.-Louis!
Brunet odwrócił się do mnie.Po jego twarzy cały czas płynęły łzy, tworząc sobie nowe tory.
-E..El-odwrócił się znowu w kierunku ekranu.-To ona.
Odstawiłam naczynie usadawiając się obok niego.Rzeczywiście na ekranie była pokazana Calder.Dziewczyna szła kuśtykając na jedną nogę.Kiedy spojrzała w kamerę,mogliśmy zobaczyć łzy podobne do Louis'a.
-Jedziemy tam-poderwał się z miejsca ciągnąc mnie za rękę.
*kilkanaście minut później*
Wysiadłam z samochodu, szybciej niż moi pozostali towarzysze.Zrobiłam to przede wszystkim po to, żeby w razie czego zatrzymać Louis'a.Zaraz obok mnie pojawił się wspomniany chłopak.Złapał mnie swoją zimną dłonią za moją.
-Spokojnie Lou-szepnęłam- będzie dobrze tak?
Brak reakcji z jego strony przyjęłam z niepokojem.Kiedy obok nas pojawił się także i Zayn,pociągnęłam Lou za sobą.Trochę trudności sprawiło nam przedostanie się przez tłum gapiów.Gdy nam się to udało,próbowała w morzu białych kitli odszukać El.Jednak uprzedził mnie Louis, który już po chwili próbował pobić policjanta odciągającego go od Johna'a.Złapałam dłoń Malika i powędrowałam po śladach przyjaciela.Kiedy udało nam się dostać do El i Louis'a,mimowolnie się uśmiechnęłam.Chłopak mocno przytulała do siebie dziewczynę,która płakała w jego kurtkę.Sama oparłam się plecami o ciepły tors mojego chłopaka.Usłyszałam jak Lou szepcze całując Eleanor w czubek głowy:
-Nigdy więcej mi tego nie rób,słyszysz?Nigdy więcej.














 ______________________________________________________________________________
Brak weny,ale mam nadzieję że coś z tego wyszło.Kocham was i przepraszam.Komentujcie.
Malikowa.

sobota, 14 września 2013

ROZDZIAŁ 32



Chłopak obrócił mnie tyłem do siebie,  i wtulił w moje włosy.
-Po co mnie tu przyniosłeś?-zapytałam, odwracając się na plecy.
Jego uśmiech uznałam za pozwolenie na pocałunek, który chłopak pogłębił.
*następnego dnia*
Obudziłam się sama w pokoju. Niechętnie spuściłam nogi z łóżka i przetarłam zmęczone oczy, zaczynając rozglądać się za czymś do ubrania.Było to dość trudne, uwzględniając bałagan który zostawiliśmy.W końcu udało mi się znaleźć koszulkę mojego chłopaka. Szurając stopami zeszłam na dół.
-Dzień dobry-usłyszałam za sobą zachrypnięty głos Harry'ego, a potem jego miękkie usta odbiły się na moim policzku.
-Cześć-odpowiedziałam siadając na krześle.-Gdzie Zayn?
-Pojechał na chwilę do studia, prosił żebym z tobą został-powiedział chłopak odwracając się przodem.-Co chcesz do jedzenia?
-Siadaj-zwolniłam mu miejsce.-Znając Zayn'a wyciągnął cię z domu bez śniadania.
-Znasz go nawet za dobrze-zaśmiał się Loczek.
Obdarzyłam go tylko lekkim uśmiechem, po czym zaczęłam przygotowywać śniadanie.
-Co powiesz na sałatkę?
-Z miłą chęcią.
*piętnaście minut później*
-Harry!-pisnęłam kiedy chłopak, próbował wepchnąć we mnie jajko.
-No powiedz A
-Przestań, weź to człowieku!-krzyknęłam wyrywając się, przez co jedzenie znalazło się na koszulce Zayn'a.-Harry!
-Widzisz trzeba było się mnie słuchać-pogroził mi palcem.
Chciał powiedzieć coś więcej, ale niestety nie zdążył.W jego stronę powędrował liść sałaty.Chłopak zamknął usta kiedy liść znalazł się w jego wargach.Wyglądał bardzo śmiesznie.Nie mogłam się opanować.Chłopak zły wstał i przewiesił mnie sobie przez ramię.
-Harry, odstaw mnie!-krzyknęłam wyrywając się
-Nie.
_nie myśl nawet o tym!-jeszcze bardziej zaczęłam się wiercić, kiedy poczułam jak otwiera drzwi tarasowe.-Harry, puść!
-Jak sobie życzysz-uśmiechnął się, wrzucając moje ciało do basenu.
-Ty podła bestio-krzyknęłam ciągnąc go za nogawkę spodni, przez co on także wpadł do wody.
-Jane!
-Wróciłem!-dobiegł nas krzyk mojego chłopaka z przed pokoju.
Polazłam Loczkowi język i szybko wyskoczyłam z basenu.Podbiegłem do chłopaka skacząc na niego. Ownięłam nogi wokół jego bioder.
-Kotku dlaczego jesteś mokra?-zapytał zdziwiony.
Nie odpowiedziałam tylko mocno go pocałowałam.Mulat nie protestował.
-Zapytaj Harry'ego-zaśmiałam się.
-A gdzie on jest?
-W basenie.
Mina chłopaka wyrażała zdziwienie.Pociągnęłam go za sobą w kierunku tarasu.
-Cześć Zayn-ukazał swoje białe ząbki  białe ząbki Styles.
-Może mi ktoś wytłumaczyć, co tu się kurwa dzieje?
-My po prostu robiliśmy śniadanie-odpowiedziałam całując jego policzek.
-Harry, Louis kazał ci natychmiast przyjechać do domu.Podobno jest gośc i chcę cię widzieć-odpowiedział Zayn, pomagając przyjacielowi wyjść z basenu.-Ale najpierw dam ci coś do przebrania.
I razem zniknęli w domu.Rozejrzałam się po basenie.Na jednym ze stolików leżał telefon Harry'ego.Wzięłam go, kiedy na jego wyświetlaczu wyświetliła się wiadomość od...Perrie.
-Harry!-krzyknęłam w głąb domu., wchodząc do środka.-Harry, ktoś do ciebie napisał!
-Sprawdź kto-odkrzyknął.-Najlepiej przeczytaj.
Niechętnie kliknełam na ikonkę esemesa.
,,Chciałabym się z tobą. spotkać.Wydaję mi się, że mogę ci pomóc.Perrie<3"
-I co, kto to był?-zapytał chłopak zbiegając po schodach.Bez słowa podałam mu telefon.Po chwili popatrzył na mnie zdenerwowany.
-Nie mam pojęcia, o czym ona mówi.Naprawdę...
-Dobra Harry, jedź.Do zobaczenia-powiedziałam przyjacielsko całując go w usta.
Już po chwili Loczek znikł, a ja westchnęłam i udałam się do kuchni.Usiadłam przy stole, wkładając sobie do ust kawałek sałaty.
-O śniadanko-pocałował mnie Zayn, siadając na przeciwko.
-Co ma wspólnego Harry i Perrie?-zapytałam nawet na niego nie patrząc.Wiedziałam , że chłopak nie lubi o niej rozmawiać.Wbiłam widelec w kawałek ogórka.
-Nie wiem, a czemu pytasz?
-Harry dostał od niej wiadomość.Chciała się z nim spotkać, bo może mu pomóc.
-Nie wiem i nie przejmuj się tym.Cokolwiek by robili, pamiętaj że cię kocham.
________________________________________
Taki krótszy bo znowu nie mam weny.Przepraszam was bardzo. Ale mam nadzieję, że będziecie łaskawi.
Malikowa