sobota, 23 listopada 2013

ROZDZIAŁ 47




Hejka, a więc kolejny rozdział.Nie miałam na niego zbytnio pomysłu, więc sory jeżeli będzie do dupy. A tak na marginesie, Wercia świetny filmik.
_________________________________________________________________________________
Pokiwałam głową, łapiąc dłoń Malika wyciągniętą w moją stronę.Znowu rzuciłam za siebie przerażone spojrzenie.
-Jane, nie odwracaj się-usłyszałam głos Zayna, przez co znowu wbiłam wzrok w w ziemię.-Tak jasne...przepraszam.
-Nic się nie stało-Mulat przyciągnął mnie do siebie.-Po prostu chodźmy do hotelu.
Kolejny raz pokiwałam głową, nie mogąc wydobyć z siebie żadnego słowa.Trzymałam głowę w jednym miejscu, mimo chęci odwrócenia się i sprawdzenia czy ten psychol za nami nie idzie.
-Boisz się?-Zayn mocniej ścisnął moją dłoń, znajdującą się w jego żelaznym uścisku.
-Tak...Co jeżeli znowu coś mi zrobi, albo...albo co gorsza tobie?
-Spokojnie-przyciągnął mnie do siebie, kiedy z moich oczu zaczęły płynąć łzy.-Nic nam nie zrobi.Nie płacz kochanie.
Przytuliłam się mocniej do jego ciała.Mulat delikatnie gładził moje plecy, co rzeczywiście trochę mnie uspokoiło. Nabrałam powietrza, odchodząc krok od mojego chłopaka.
-Chodźmy-poprosiłam,łapiąc go za rękę.
Zayn jeszcze popatrzył na mnie, po czym ruszyliśmy przed siebie.Po kilkunastu minutach powolnego marszu, znowu poczułam na sobie czyjś wzrok. Mocniej ścisnęłam dłoń Zayna, a on spojrzał na mnie pytająco.
-Chyba za nami idzie-powiedziałam, odwracając głowę w stronę gdzie prawdopodobnie stał John.
-Spokojnie-ścisnął moją dłoń, kiedy zaczęła drżeć.-Ze mną nic ci się nie stanie.
Pokiwałam głową, mimo że nie przekonało mnie to.Postanowiłam nie odwracać się więcej w kierunku plaży, od której się oddalaliśmy.Moja dłoń, co chwila ściskała dłoń Malika, który patrzył na mnie czule.Odetchnęłam kiedy znaleźliśmy się w hotelu.
-Chodźmy na górę-poprosiłam chłopaka, który zerknął jeszcze na obraz za przeszklonymi drzwiami.
-Tak, chodźmy-znowu złapał moją dłoń, ciągnąc mnie do windy.
Ścisnęłam jego dłoń, kiedy weszliśmy do małego prostokątnego pomieszczenia.Mulat przyciągnął mnie do siebie.
-Nie poszedł za nami, kochanie-głaskał moje plecy, co,rzeczywiście,trochę mnie uspokajało.-Na pewno go tu nie ma.
Kiedy winda zatrzymała się, szybko wysiadłam z małego pomieszczenia.Rozejrzałam się kiedy szliśmy przez korytarz, prowadzący do naszego pokoju.Coraz mocniej ściskałam dłoń mojego chłopaka.,,Będzie dobrze, Jane-powtarzałam sobie w myślach.-Zayn tu jest, nic ci się nie stanie."Jednak nawet perspektywa tego,że mam przy sobie najbliższą mi osobę, nie poprawiała mojego nastroju. Cały czas oglądałam się do tyłu, bo każda kolejna sekunda napawała mnie strachem.NIe mam pojęcia jak długo szliśmy przez korytarz, ale dla mnie to były całe wieki.Kiedy zamknęły się za mną drzwi do naszego apartamentu, odetchnęłam z ulgą, następnie wybuchając płaczem.Usiadłam na podłodze pod drzwiami zakrywając usta dłonią.Zayn znikł za drzwiami prowadzącymi do kuchni, albo do łazienki, a ja nie mogłam już dłużej powstrzymać łez.Kiedy objęłam kolana dłońmi, a głowę ukryłam między nimi, poczułam na swoich plecach dłoń chłopaka.
-Czemu Zayn?-zapytałam, nawet na niego nie patrząc.-Dlaczego akurat nam?
-Nie wiem kochanie-przytulił mnie do siebie.-Ale damy radę.
Pokiwałam głową, wtulając się w jego szyję.Wiedziałam,że mówi prawdę. Wierzyłam mu bezgraniczne. Kiedy jego umięśnione ramiona zaciskały się wokół moich czułam się bezpiecznie.
-Niestety kotku, nie wrócimy dzsiaj do Londynu.Lot zarezerwowałem dopiero na jutro rano-powiedział, spuszczając smętnie głowę.
-Najważniejsze,żebyśmy się stąd wydostali-pogłaskałam go po kruczoczarnych włosach.
________________________________________________________________________________
Przepraszam,że musieliście czekać tak długo. Ale nie miałam weny, byłam załamana i chora. Ale teraz przybywam z kolejnym rozdziałem. Na razie musicie zadowolić się takimi krótkim i smutnymi, bo ja jestem smutna. Komentujcie, kocham was.
Malikowa.


sobota, 9 listopada 2013

ROZDZIAŁ 46

Pociągnęłam Mulata do wody, na co oczywiście się zgodził.Po chwili stałam zanurzona do pasa w wodzie, a moja tali była opleciona przez ręce Zayna.Chłopak delikatnie całował skórę mojego karku.
-Chodźmy głębiej-szepnął chłopak.
Pokiwałam głową,a po chwili woda sięgała już powyżej moich piersi. Dłonie cały czas były kurczowo zaciśnięte w mojej tali.Nie puścił jej ani na chwilę.
-Zimno ci?-zapytał czule, obracając mnie przodem do siebie.
-Tutaj rzeczywiście jest chłodniejsza woda-odpowiedziałam cicho, spuszczając wzrok.
-Zaraz cię ogrzeję-zaśmiał się Malik mocniej przytulając mnie do siebie. 
Jego dłonie zaczęły gładzić moje plecy, a po chwili próbowały rozpiąc górną cześć bikini.
-Malik-walnęłam go w plecy, odsuwając się.-Powaliło cię?
-Nikogo tu nie ma skarbie...
-W hotelu.Zrobimy to w hotelu.
-Dobra-odparł zdenerwowany Mulat.-Ale nie wiem czy wtedy będę miał ochotę.
-Misek proszę cię-dźgnęłam go w odkryty bok, następnie zanurzając się aż do ramion.-Chodź popływać.
-Jakoś  nie mam ochoty.Pozwolisz że...-wskazał ruchem głowy na piaszczystą plażę, teraz pełną ludzi.
-Jasne, leć-wynurzyłam się, patrząc smutno na oddalające się ciało Mulata.
Westchnęłam cicho, znowu zanurzając się odrobinę.Chłodna woda przyjemnie chłodziła skórę rozgrzaną przez promienie słońca.Przymknęłam powieki, pozwalając ciału dryfować.Było mi tak dobrze i przyjemnie, że nie chciałam otwierać oczu.Jednak kiedy poczułam,że czyjeś dłonie zagarniają mnie do siebie,a usta czule całują moje musiałam jednak otworzyć powieki.
-Zayn?-zapytałam zdziwiona, wykręcając się z jego ramion.
-Nie strasz mnie tak więcej-odetchnął, łapiąc się za serce.
-Ale ja....
-Odpłynęłaś?-dokończył za mnie.
Spojrzałam zdziwiona  na przestrzeń za plecami Mulata.Rzeczywiście, byłam dalej od brzegu niż wcześnie.
-O matko, przepraszam-zakryłam usta dłonią.-Wiem jak bardzo boisz się wody...
-Ja się niczego nie boję-skrzyżował ręce na odkrytym torsie.-Pamiętaj,że to ja uratowałem cię z tego pożaru-mówił przejeżdżając palcami po długiej bliźnie.
Wspomnienia okropnych dn9i odtworzyły się w mojej głowie, więc przytuliłam się do ciała Mulata.
-Przepraszam-szepnął czule, gładząc moje plecy.-Nie powinienem o tym mówić.
-Nie, jest dobrze...-otarłam wierzchem dłoni łzę, którą nieumyślnie wypuściłam.-Wyjdźmy na chwilę.
Zayn pokiwał głową, łapiąc mnie za rękę i ciągnąc ku brzegowi.Po chwili moje stopy stanęły na plaży,a piasek który ją pokrywał momentalnie przyległ do nich.Westchnęłam cicho zmierzając w stronę leżaków, na których wcześniej zostawiłam swoje rzeczy. Z ulgą opadłam na jeden z nich, ponownie zamykając oczy.
-Chcesz do picia coś zimnego?-usłyszałam szept tuż obok mojego ucha.
-Nie, dziękuję kotku-uśmiechnęłam otwierając oczy.
- Na pewno?-zapytał siadając na brzegu mojego leżaka.
-Na pewno-zaśmiała się, odbijając na jego policzku mojej wargi.
-Jak chcesz.Ja zaraz wracam-wstał z leżaka, kierując swoje kroki w bliżej nieokreślonym kierunku.
Chciałam pójść za nim, ale było mi tak niesamowicie wygodnie. Znowu zamknęłam oczy, ale niepokój który nagle mnie ogarnął kazał mi otworzyć powieki.Rozejrzałam się dookoła.Wyraźnie czułam że jestem obserwowana.Moje źrenice z przerażenia powiększyły się maksymalnie.Stał tam...Przy wodzie...Stał i wbijał swój wściekły wzrok w moją osobę....Przełknęłam ślinę, nie przestając patrzeć na tego człowieka...John...Czego chce?Chwila...Czy on nie był w kiciu?..O Boże...Uciekł?Kiedy chciałam wstać i pobiec w poszukiwaniu Zayna, chłopak pojawił się za mną.
-Coś się stało złotko?-zapytał, całując mnie w policzek.
-On-wskazałam palcem na mężczyznę, który niedawno próbował mnie zamordować.
Wszystkie rany zaczęły jakby piec na nowo.Znowu ten ból...Kiedy wbijał nóż w moje ciało, kalecząc je boleśnie.Zacisnęłam palce na ściskanym w dłoniach ręczniku.Zamknęłam powieki, a obrazy z tej piwnicy znowu pojawił się przed moimi oczami.Usłyszałam krzyk Louisa, kiedy John kaleczył także jego ciało.Czułam jak spod zamkniętej powieki wypływa łza.
-Boję się Zayn-szepnęłam otwierając oczy i spoglądając na mojego chłopaka.
Mulat stał wpatrzony w trzydziestoparolatka.
-Chodźmy stąd-pociągnął mnie za rękę, nie odrywając wzroku od Johna.
-Co jeżeli nas znajdzie?-zapytałam ostatni raz odwracając wzrok w stronę mężczyzny, który teraz uśmiechał się obleśnie.
-Wydaję mi się kotku,-odwrócił moją głowę w swoją stronę-że nasze wakacje skończą się szybciej.
Pokiwałam głową, mocno splatając nasze palce.Wbiłam w nie wzrok, jakby tam szukać potwierdzenia, że Zayna mnie uratuje.Że nie pozwoli mnie skrzywdzić
-Spokojnie piękna-szepnął Mulat, przyciągając mnie do siebie.-Damy radę.On cię więcej cię nie dotknie.
-Obiecujesz?
-Obiecuję.Chodź, wracamy do hotelu, a potem do domu.
_________________________________________________________________________________
Oto i on!Jahn znowu się pojawił, racja i na pewno jeszcze będą z nim kłopoty.Komentujcie , kocham was.
Malikowa

piątek, 8 listopada 2013

ROZDZIAŁ 45

Cześć i czołem
_____________________________________________________________________________________
Kiedy nareszcie oderwaliśmy się od siebie westchnęłam cicho i wtuliłam się w tors Loczka.
-Czy to Pez z Louis'em?-zapytał chłopak, przez co podniosłam wzrok.
-Tak-uśmiechnęłam się widząc z jaką radością Perrie patrzy na Tomlinsona.
-Idziemy do mnie?-dłoń Harry'ego obróciła mój podbródek przodem do jego twarzy.
-Jasne, chętnie-spuściłam wzrok pod ciężarem jego spojrzenia.
Chłopak niepewnie splótł swoje palce z moimi i pociągnął w stronę wyjścia.
*kilka dni wcześniej,Jane*
Zaśmiałam się cicho, przymykając powieki i odchylając głowę do tyłu.Po chwili spędzonej w tej pozycji, otworzyłam oczy i, z cichym westchnięciem wstałam z wygodnej kanapy. Nogi same zaprowadziły mne do kuchni, gdzie ujęłam w dłonie szklankę, następnie napełniając ją sokiem.Następnie znowu przeniosłam się do salonu, gdzie włączyłam telewizor.Zaczęłam szukać w nim kanałów w języku angielskim, jednak na próżno.
Na każdym kolejnym programie  mówiono w języku, którego nie rozumiałam.Westchnęłam wyłączając bezużyteczne urządzenie..Położyłam głowę na oparciu kanapy, zamykając oczy.
-Zasnęłaś?-usłyszałam głos Zayna gdzieś na końcu salonu.
-Nie-otworzyłam oczy, siadając i wbijając w niego spojrzenie.-Ubrałbyś się...
-Jestem na wakacjach-znikła na chwilę w kuchni, potem pojawiając się znowu w pomieszczeniu, tym razem z butelką piwa w ręce.-Poza tym nikt mnie nie widzi.
-Niech ci będzie-zaśmiałam się, podchodząc do jego osoby.-Idę się kąpać.
Mulat pokiwał głową,a ja opuściłam salon.Nogi same zaprowadziły mnie do łazienki.Z wielką ulgą zdjęłam z siebie ubrania, wchodząc do wanny pełnej wody, którą wcześniej napełniłam. Moje ciało otoczyła ciepła ciecz, co pozwoliło mi zamknąć oczy.Westchnęłam , po chwili zanurzając głowę pod wodę. Wokoło zapanowała cisza, a ja ,mimo że powoli kończyło mi się powietrze, nadal trwałam pod powierzchnią przezroczystej cieczy.W końcu wynurzyłam się, ocierając z twarzy krople wody.Znowu westchnęłam, polewając dłonie płynem o wiśniowym zapachu, ulubionym zapachu Zayna.Wtarłam płyn w ciało, potem dokładnie spłukując pianę. Moja osoba jeszcze przez chwilę pozostała w wodzie.Jednak kiedy zaczęło robić mi się zimno, opuściłam wannę.Owinęłam ciało ręcznikiem, opuszczając pomieszczenie.
-Nareszcie wyszłaś-usłyszałam zniecierpliwiony głos Zayna.\
-Tęskniłeś-musnęłam jego policzek.-Zaraz wracam.
Weszłam do , wyciągając z szafy koszulkę Zayna  i komplet świeżej bielizny, Nałożyłam na siebie ubrania i znowu wróciłam do salonu.
-Ładnie wyglądasz-Malik przyciągnął mnie do siebie.
-Cieszę się. Jestem zmęczona idziemy spać?-zapytałam obejmując go w tali.
-Jasne-wstał podając mi dłoń.-Chodź.
Posłusznie podałam mu rękę, wstając z kanapy. Przenieśliśmy się do sypialni, gdzie zajęłam miejsce na łóżku. Zaayn po chwili dołączył do mnie.
-To dobranoc-musnął mój policzek, przysuwając do siebie.
-Dobranoc-szepnęłam jeszcze, zamykając oczy.
*następnego dnia*
Obudziłam się, przeciągając moje ciało. Usiadłam rozglądając się po pokoju.Zayna to nie było.Westchnęłam znowu opadając na miękkie poduszki.
-Nie śpij już-usłyszałam głos Malika, przez co otworzyłam oczy.
-Przecież nie śpię.
-Przyniosłem ci śniadanie-uśmiechnął się, siadając obok mnie.
-Dziękuję-musnęłam jego usta.-Jakie masz dzisiaj plany?
-obiecałem ci,żę pójdziemy na plażę-westchnął opierając plecy o poduszkę.
-Super.Skończę i lecimy się opalać-powiedziałam radośnie, szybko jedząc przygotowane przez mojego ukochanego śniadanie.
*godzinę później*
-Ale upał-mruknęłam, poprawiając na nosie okulary przeciw słoneczne.
-Zgadzam się-poczułam dłonie Zayna w talii, prze co uśmiechnęłam się.
-Chodźmy już do wody-westchnęłam zrzucając z siebie nadmiar ubrań.
Zostałam jedynie w samym kostiumie, co spowodowało szeroki uśmiech Zayna.
-Tak jasne-odpowiedział podchodząc do mojej osoby.
Jego ręce oplotły moją talię, a usta zaczęły pomału muskać skórę mojej szyi.
-Zayn-zaśmiałam się, kiedy jego duże dłonie gładziły moje plecy, zjeżdżając coraz niżej.
-Tak, tak-niechętnie odsunął się ode mnie.-Chodźmy do wody.
_________________________________________________________________________________

Jestem i proszę o komentarze.
MAlikowa

środa, 30 października 2013

PRZEPRASZAM.

Chciałam Was bardzo przeprosić, ale nie wiem kiedy pojawi się następny rozdział.Przepraszam też że w ostatni weekend nic nie dodałam, ale nie miałam weny.:(Jeszcze raz przepraszam.Dodam coś może w sobotę, w  niedzielę jak coś mi przyjdzie do głowy to MOŻE jutro, ale nic nie obiecuję.Muszę się też trochę uspokoić,bo przez mojego kochanego koleżkę(nie chodzi o Kacpra Wercia Malik)podłamałam się.A teraz się żegnam.Kocham was!
Malikowa.
:(:(:(:(:(:(:(

niedziela, 20 października 2013

ROZDZIAŁ 44







Lekko zirytowana, westchnęłam głośno, próbując zwrócić na siebie uwagę mojej przyjaciółki.Jadnak nie dało to za wiele.Dziewczyna stała i wpatrywała się w Louis'a jak wcześniej.Poziom mojego rozbawienia cały czas wzrastał, ale starałam się to ukryć.Brunet, po chwili ciszy, odwrócił się w stronę rozmarzonej blondynki i zapytał:
-Może skoczycie z nami na kawę, kiedy Niall i Perrie skończą zakupy?
-Jasne, chętnie.A co ty o tym myślisz Pez?-przekrzywiłam głowę lekko w bok, patrząc na nią z rozbawieniem.
-Co?...Tak, to świetny pomysł-dziewczyna spojrzała na mnie z paniką w oczach.
-To świetnie-uśmiechnął się Louis.-Leć Przymierzyć sukienkę, a my tutaj zaczekamy.
-Pójdę  z Louis'em wybrać coś dla siebie-szturchnęłam ją w bok, kiedy znowu zaczęła  wlepiać swój wzrok w umięśnioną sylwetkę Tomlinsona.
-Tak...Pewnie, już idę-mocniej ścisnęłam sukienkę w swoich dłoniach i zniknęła za jedną z czerwonych zasłon.
Zaśmiałam się cicho, ciągnąc Toma za sobą. Już wychodziliśmy, kiedy Niall pojawił się przed nami w czarnym garniturze.
-I jak wyglądam?-zwrócił się do Louis'a.
-Gdzie wy idziecie na tą randkę?-zapytał brunet krzyżując ręce na piersi.
-Zaprosiłem ją do restauracji...-blondynek spuścił wzrok, przez co wyglądał uroczo,-Myślisz, że wyglądam źle?
Perrie-Nie mam pojęcia...Zapytajmy Jade, ona się zna na takich rzeczach-Tomlinson popatrzyła na mnie i uśmiechnął się promiennie.
-O...Hej Jade-blondynek cmoknął mój policzek.-To co....Jak wyglądam?
-Jesteś w tej chwili najsłodszym człowiekiem na świecie-zaśmiałam się, jeszcze raz lustrując Niall'a wzrokiem.
-Na....Na prawdę?-jego intensywnie niebieskie tęczówki, teraz zrobiły się jeszcze bardziej lazurowe,  a na usta wstąpił radosny uśmiech.
-Oczywiście, że tak-tym razem wtrącił Tomo.
-Dziękuję.Biorę ten o to garnitur.Jesteście kochani-przelotnie przytulił mnie i bruneta, po czym znowu znikł za jedną z czerwonych zasłon.
-A ja, jak wyglądam?-usłyszałam za sobą ciche pytanie z ust Perrie.
Momentalnie odwróciłam się w stronę, gdzie stała dziewczyna.Moja szczęka lekko opadła widząc jej sylwetkę w piękniej sukience.Spojrzałam na Louis'a, który teraz wpatrywał się w Pez tak, jak ona wcześniej w niego.
-Ślicznie-powiedział w końcu, a ja tylko pokiwałam głową.
-Dz...Dziękuję-odparła zawstydzona dziewczyna, spuszczając wzrok.
-O hejka Pez-Niall pojawił się za blondynką i delikatnie cmoknął jej policzek.-Pięknie wyglądasz.
Na słowa chłopaka policzki dziewczyny, jeszcze bardziej zaczerwieniły się.
-No to Pez, przebieraj się  i idziemy na kawę-Louis jeszcze raz zilustrował dziewczynę i uśmiechnął się do niej uroczo.
Blondynka pokiwała głową i zaniknęła w jednej z przebieralni.Oparłam się o białą ścianę i wpatrywałam się wyczekująco w kotarę,za którą zniknęła moja przyjaciółka.Kiedy wyszła, szybko złapałam jej chłodną dłoń i pociągnęłam w stronę kasy, gdzie stali już Lou i Niall.
*kilkanaście minut później*
Siedzieliśmy przy jednym ze stolików, sącząc kawę i rozmawiając.Tak w sumie, to rozmawiałam ja z Niall'em, bo pozostała dwójka naszych towarzyszy siedziała cicho.Co chwila, jednak, posyłali sobie nieśmiałe spojrzenia i uśmiechy.Szturchnęłam Niall'a pod nogą, tym samym zwracając jego uwagę na mnie.
-Chodź Niall-zaczęłam patrząc na Perrie, która robiła się coraz bardziej blada.-Mam ochotę, jeszcze jedną kawę.
Spojrzałam wymownie na blondyna, a on tylko się uśmiechnął, potem energicznie kiwając głową.
-Tak ja też bym się jeszcze napił-powiedział do mnie, a potem poparzył na swojego przyjaciel, który także robił się blady.-Zostawimy was na chwilę.
Wzięłam w dłoń torebkę i, mimo niemych protestów Perrie, ruszyłam za blondynem, który trzymał w swojej prawej dłoni torbę z zakupionym garniturem.Kiedy staliśmy przy ladzie, rzuciłam jeszcze spojrzenie w stronę stolika, gdzie siedzieli nasi przyjaciele.Rozmowa nie kleiła im się zbtyni, ponieważ cały czas wbijali wzrok w swoje białe kubki.
-Trzeba zostawić ich na trochę samych-zaśmiała się, widząc jak odskakują od siebie, kiedy ich dłonie przypadkowo się zetknęły.
-Tak, masz racje.O patrz-wskazał ruchem głowy na kogoś za moim ramieniem.-Moja dziewczyna.
Odwróciłam się we wskazanym kierunku i dostrzegłam niewysoką brunetkę.Zobaczyła nas i najpierw delikatnie zmarszczyła czoło, a potem uśmiechnęła się szeroko, zmierzając w naszym kierunku.Ja także obdarzyłam miłą dziewczynę uśmiechem, kiedy tylko pojawiła się obok nas.
-Cześć Niall-cmoknęła policzek blondyna, następnie odwracając się w moim kierunku.-Hej, jestem Meg.
-Hej-uścisnęłam drobną dłoń brunetki.-Jade.
-Miło mi cię poznać.Mam nadzieję, że nie obrazisz się, jeśli porwę Niall'a-uśmiechnęła się w kierunku swojego chłopaka, który wpatrywał się w nią niczym w obrazek.
-Jasne, nie ma problemu-uśmiechnęłam się, śledząc jak ich palce łączą się w idealną jedność.
-Dobrze, to my lecimy-powiedział Niall, nawet nie odrywając wzroku od Meg.-Pa Jade.
-Pa Niall-cmoknął delikatnie mój  policzek, po czym zniknął wraz ze swoją dziewczyną.Chciałam już odchodzić od lady, ale ktoś zasłonił mi oczy, całując lekko w szyję.
-Cześć ślicznotko-wymruczał do mojego ucha przyjemny głos z chrypką.
-Cześć Harry-wtuliłam się w tors chłopaka, zaciągając się jego perfumami.-Co ty tutaj robisz?
-Nudziło mi się, a ty nie odbierałaś telefonu-odpowiedział lekko urażony.
Wyciągnęłam z kieszeni moją komórkę.Rzeczywiście, widniało tu powiadomienie o kilku nieodebranych połączeniach.
-Przepraszam, nie słyszałam jak dzwoniłeś-powiedziała skruszona, lekko muskając jego wargi.
-Nie umiem się na ciebie gniewać.Kocham cię, wiesz?-chłopak objął mnie w tali, przyciągając do siebie.
-Ja ciebie też-nasze usta znowu złączyły się w jedność.
___________________________________________________________________________________
Przepraszam,że teraz cały czas piszę o Harry'm i o Jade, ale muszę skończyć trochę ich historii, a potem zacznie się historia Perrie i Louis'a, więc Zayn i Jane, niech sobie na razie odpoczywają na wakacjach.Kocham was!Proszę o komentarze.Jeżeli macie do mnie jakieś pytania, to tutaj jest mój ask:Ask Marty.
Malikowa.

sobota, 19 października 2013

ROZDZIAŁ 43









Przymknęłam lekko powieki, tylko po to żeby po chwili znowu je otworzyć.Zmusiło mie do tego odchrząknięcie Harry'ego.
-Kotek nie zasypiaj-powiedział z lekką pretensją w głosie.
-Nie śpię...Bez ciebie-zaśmiałam się, jednocześnie klepiąc miejsce obok siebie.-Zjesz ze mną śniadanie?
-Bardzo chętnie-odpowiedział Harry z uśmiechem.Jego zgrabne cztery litery usiadły po mojej prawej stronie, a  taca z jedzeniem znalazła miejsce na kolanach chłopaka.
Zabrałam z jednego talerza tosta i odgryzłam nieduży kawałek.
-Pycha-mruknęłam po przełknięciu.
-Sam robiłem, muszą być pyszne-zaśmiał się mój chłopak całując czubek mojego nosa. 
-Kocham kiedy gotujesz.
-Wiem, mnie nie da się nie kochać.
-Tak, skromność jest u ciebie na pierwszym miejscu-zaśmiałam się, następnie całując jego odsłonięty obojczyk.
Chłopak tylko uśmiechnął się lekko, przyciągając mnie do siebie.
-Jade!-usłyszałam krzyk Perrie z dołu.-Pójdziemy dzisiaj na zakupy?
Westchnęłam cicho, przekrzywiając głowę i patrząc na Harry'ego.Chłopak pocałował moje czoło i powiedział.
-Muszę się dzisiaj spotkać z chłopakami.Trzeba omówić coś tam do nowej piosenki.Ale zadzwonię wieczorem-już wstawał, ale złapałam jego nadgarstek.
-Zostań jeszcze chwilę.Jak będą coś chcieli to zadzwonią-loczek zaśmiał się na moje słowa.
-Dobrze, dla ciebie wszystko.
*kilkanaście minut później*
Siedziałam na kanapie w salonie, przytulona do Harry'ego.Chłopak cały czas klikał coś w swoim laptopie.
-Co ty tam robisz?-zapytała już lekko zirytowana.
-Nie, nic ciekawego....O Boże!-zaśmiał się, pokazując mi ekran przenośnego komputera.
NIe mogłam wytrzymać i wybuchnęłam śmiechem.
-To...To ty?-zapytałam ścierając z policzka łzę.
-A nie podobny?
-Nie...NIe bardzo.Ale i tak jest niesamowicie przystojny ten...
-Marcel.
-Co Marcel?-zapytałam zdziwiona patrząc raz na niego, a raz na komputer.
-Tak mam na imię w nowej piosence.Nie ładnie?-zapytała robiąc z dolnej wargi podkówkę.
-Nie, prześlicznie-pocałowałam jego nos, znowu śmiejąc się cicho.-Pokażmy to Perrie.
-Dobra.Perrie!-krzyknął chłopak, odchylając głowę lekko do tyłu.
-Słucham?
-Pozwól na chwilę.
-Nie dadzą ci spokoju.Co...-popatrzyła na zdjęcie i zaczęła się śmiać.-Styles, wyglądasz po prostu bosko.
Z jej oczu także popłynęły łzy rozbawienia.Harry udawał obrażonego i już chciał coś powiedzieć, kiedy zadzwonił jego telefon.
-Oj kotku-zwrócił się do mnie.-Louis dzwoni, wydaję mi się, że będę zmuszony was opuścić.
-Szkoda, ale lepiej odbierz.
Chłopak pokiwał głową i przejechał palcem po ekranie telefonu, potem przykładając go do ucha.
-Tak Lou?Jasne....Zaraz będę....U Jade....Opowiem ci potem....Tak, do zobaczenia....Aha, ja was też-ostatnie zdanie wypowiedział ze śmiechem.
-I co?-zapytałam patrząc jak wkłada komórkę z powrotem do kieszeni.
-Muszę jechać-odparł smutny, całując moje czoło.
Podniósł się z kanapy, a ja zrobiłam to samo.Niechętnie powlokłam się za nim, aż do holu, gdzie chłopak zaczął ubierać buty.Oparłam się o framugę drzwi i śledziłam wzrokiem kocie ruchy chłopaka.Zaraz obok mnie pojawiła się moja najlepsza przyjaciółka.
-Szkoda,że musisz jechać-powiedziałam podchodząc do niego i kładąc dłonie na torsie loczka.
-Zadzwonię wieczorem-lekko musnął moje usta, a ja tylko pogłębiłam pocałunek.
Naszą pieszczotę przerwała Perrie.Odciągnęła mnie od Styles'a i szybko muskając jego policzek, zaczęła pchać go w stronę wyjścia.
-Tak Harry, my też będziemy tęsknić.Zadzwoń, napisz, czy cokolwiek.A teraz pa-wypchnęła jego ciało całkowicie poza progi naszego mieszkania, potem tylko zatrzaskując drzwi.-Dobra Jade, jedziemy na zakupy-rzuciła się na moją szyję i ucałowała mój policzek.
-Ja...idę się ubrać,wariatko-zaśmiałam się, kierując kroki na górę.
Weszłam do mojego pokoju i wyjrzałam przez okno.Mimo że rano świeciło słońce, teraz niebo było już zachmurzone.Westchnęłam cicho, kierując się jednak do garderoby w której znajdowała się również Pez.
-Głupia pogoda-warknęłam pod nosem podchodząc do wieszaków, na których wisiały swetry różnej grubości.-Jaki ładny.Nowy?
-Co?A tak, niedawno kupiłam.
-Mogę założyć?-zapytałam wskazując na ubranie.
Zakupy z Perrie-Jasne, ja i tak ubieram co innego-uśmiechnęłam się moja przyjaciółka, powracając do czynności którą jej przerwałam.
Zakupy z JadePrzewiesiłam sweterek przez ramię, potem dobierając do niego resztę stroju.Zadowolona z ubrań, które znalazłam opuściłam garderobę i przeszłam do mojego pokoju.zaczęłam po kolei zdejmować z siebie ubrania, które okrywały moje ciało do tej pory i zamieniać je na drugie, znalezione w garderobie.Potem spojrzałam na moje  odbicie w lustrze i uśmiechnęłam się.Obróciłam się wokół własnej osi i przeszłam do łazienki.Makijaż.Zabrałam się za upiększanie mojej brzydkiej twarzy.Po kilkunastu minutach mogłam nareszcie spojrzeć w lustro.Znowu na moją twarz wkradł się uśmiech.Wyglądałam w miarę...dobrze.Chwyciłam w dłonie szczotkę i rozczesałam włosy, które znowu poskręcały się na dole.Westchnęłam, zdając sobie sprawę, że nie ułożę moich niesfornych włosów, więc zaprzestałam jakichkolwiek poczynań w tym kierunku.Niechętnie opuściłam przytulną łazienkę, kierując moje kroki na dół.Miałam nadzieję, że Perrie  już tam będzie, ale myliłam się.Ta dziewczyna potrzebuje okropnie dużo czasu na przygotowanie się do wyjścia.Usiadłam na jednym z krzeseł i wrzuciłam do moich ust garść słonych orzeszków, spoglądając na zegarek.Potem przeniosłam mój wzrok na drzwi wejściowe do kuchni.Ile można na nią czekać.Postanowiłam zrobić sobie kawy.
-Mi też zrób-usłyszałam jej głos.
Momentalnie odwróciłam się przodem do blondynki i obrzuciłam ją uśmiechem.
-Ślicznie wyglądasz-powiedziałam znowu odwracając się przodem do czajnika.
-Ty też, mam nadzieję że nie czekałaś.Paznokcie musiały mi wyschnąć-dziewczyna lekko ucałował mój policzek, siadając na krześle za mną.
*dwadzieścia minut później*
-Jade, o matko, Jade-blondynka pociągnęłam mnie za rękaw sweterka.-Patrz jaka śliczna.
Odwróciłam się w stronę, które wskazywał mi przyjaciółka.
-Tak, rzeczywiście ładna-pokiwałam głową z uznaniem, idąc za dziewczyną.
-Muszę ją mieć-Perrie przyłożyła ubranie do swojego szczupłego ciała.-Chodź, przymieżę.
Pociągnęła mnie za rękę w stronę przymierzalni.Zaśmiałam się, siadając na jednej ze stojących tutaj sof.
-Leć-ponagliłam ją, gdyż mój głodny żołądek dawał o sobie znać.
Dziewczyna, cała w skowronkach, pobiegła do wolnej kabiny, a ja przejrzałam się w lustrze.Odwróciłam wzrok od mojego odbicia i spojrzałam na moją przyjaciółkę, która stała za mną w wybranej przez siebie sukience.
-I jak wyglądam?-zapytała kręcąc się wokół własnej osi.
-Ślicznie-odpowiedział męski głos, po chwili wyłaniając się zza pleców Perrie.-Cześć Pez,Jade.Jak zakupy?
Louis obrzucił nas radosnym spojrzeniem, podczas gdy my popatrzyłyśmy na siebie zdziwione.
-Świetnie-uśmiechnęłam się wstając.-Znalazłeś już coś dla siebie?
-Jestem tu z Niall'em-wskazał głową na jedną z kabin.-Chłopak ma dzisiaj randkę ze swoją dziewczyną i ogłosił, że nie ma co na siebie włożyć.Jako dobry starszy kolega, postanowiłem pomóc i zabrałem go na zakupy.
-Jaki ty miły-uśmiechnęłam się, odwracając moje ciało w stronę Perrie, która jak zaczarowana wpatrywała się w Tomlinsona.Jej wzrok mierzył każdy najmniejszy centymetr jego ciała.-Bierzesz tą sukienkę?
-Tak....Jasne-odpwiedziała dziewczyna nie dorywając wzroku od bruneta.
___________________________________________________________________________________
Komentarze mile widziane.Kocham was.Sory, że długi i nudny.
Malkowa

piątek, 18 października 2013

ROZDZIAŁ 42





Westchnęłam cicho usadzając swoją osobę na krześle,z którego przed chwilą wstała Perrie.Obdarzyłam Harry'ego uśmiechem.
-Tak już robię-zaśmiał się chłopak.
*kilkanaście minut później*
Siedziałam wygodnie na dużej kanapie, nakryta ciepłym kocem.
-Harry chodź!-krzyknęłam w głąb domu.-Film się zaczyna!
Chłopak już po chwili jego ciepła sylwetka opadła na miejsce obok mnie.Oplótł moje ramiona swoim i przyciągnął mnie do siebie.Jego usta delikatnie odbił się od czubka mojej głowy, po czym uwaga chłopaka całkowicie skupiła się na filmie.Ja natomiast nie mogłam pójść w jego ślady.Czułam jak jego serce bije tuż obok mojego ucha.Uśmiechnęłam się lekko patrząc w górę.Mocnej wtuliłam się w umięśniony tors chłopaka.
-Kocham cię Harry-powiedziałam cicho w jego czarną koszulkę.
-Ja ciebie też Jade-znowu ucałował czubek mojej głowy.
Westchnęłam cicho podnosząc wzrok na telewizor.
-Zostaniesz?-zapytałam nie patrząc na niego.
-Na noc?
-Tak, na noc-tym razem przeniosłam wzrok na mojego chłopaka.
-A chcesz...-zbliżył nasze twarze, tak że doskonale czułam jego miętowy oddech.
-Bardzo...-bez zastanowienia złączyłam nasze usta, a Styles tylko pogłębił pocałunek.
Delikatnie popchnął moje ciało na kanapę, a sam oparł swoje dłonie ponad moją głową.Musieliśmy na chwilę się od siebie oderwać, kiedy zabrakło nam powietrza.Jednak Harry przeszedł do całowania mojej szyi.Zachichotałam, kiedy jego loczki łaskotały delikatną skórę szyi.Chłopak podniósł na mnie wzrok, a ja, korzystając z okazji, wpiłam się w jego usta.
-Może przeniesiemy się na górę?-wymruczał do mojego ucha Styles.
-Jasne-owinęłam jego biodra nogami, kiedy mnie podnosił.
Wreszcie odstawił mnie na ziemię, kiedy tylko znaleźliśmy się w mojej sypialni.Chłopak obrócił nas tak,że to ja byłam przyparta do ściany.Nie przestając mnie całować, sprawnie pozbył się górnej części mojego ubrania.
*następnego dnia*
Obudziły mnie promienie słońca, które niemiło przedzierały się przez zasłony i drażniły oczy.Pierwsze o czym pomyślałam to:,,Słońce w Londynie?".Niechętnie uchyliłam powieki i przeciągając się, spojrzałam na drugą stronę łóżka.Harry'ego na nim nie było.Posmutniałam, ponieważ myślałam że zostanie na noc.Położyłam się znowu na łóżku, nakrywając moje nagie ciało kołdrą.Zamknęłam oczy, kiedy poczułam jak czyjeś usta delikatnie całują moje włosy.
-Dzień dobry księżniczko-usłyszałam przyjemny głos z tuż, obok mojego ucha.
-Witam pana-odwróciłam się do niego przodem.
Chłopak miał na sobie jedynie bokserki, przez co wyglądał niezwykle seksownie.
-Masz może ochotę na śniadanko?-ucałował delikatnie moje czoło.
-Bardzo chętnie-uśmiechnęłam się, składając na jego wargach lekki pocałunek.
-Ale to słodkie,rzygam tęczą-usłyszeliśmy głos Perrie z progu.-Może jednak zejdziecie na śniadanie?
-Ja przyniosę Jade-Harry podniósł się z łóżka, stając obok blondynki.
-Od kiedy ty taki pomocny Styles?-zaśmiała się Edwards.-Chciałabym zjeść śniadanie z moją najlepszą przyjaciółką...
-A ja chciałbym zjeść śniadanie z moją dziewczyną, więc cię przebiłem-loczek uderzył ją lekko w ramie, po czym zszedł ze schodów.
-Fajnego masz chłopaka-zaśmiała się Pez, także opuszczając pokój.
Westchnęłam cicho opierając głowę o poduszkę.Jade, masz takie cholerne szczęście.
___________________________________________________________________________________
Koniec więc.Mam dzisiaj średniawy nastrój, ale uczyniłam Jade szczęśliwą.A niech ma.Pokłóciłam się z koleżanką, so byłam wkurwiona.Ale jest lepiej.Komentarze pleas
Malikowa