środa, 5 lutego 2014

OGŁOSZENIE!!



Z powodu,że mam szlaban(nie pytajcie dlaczego, długa historia ;) ) przez najbliższy czas nie będę dodawała rozdziałów. Wercia, dziękuję za nominacje, chociaż na nią nie zasłużyłam :*. Na wszystkie pytania odpowiem, ale nie wiem kiedy. Tak czy owak (:p) nie mam zielonego pojęcia, kiedy pojawi się nowy rozdział. Przepraszam Was bardzo.
Kocham :*
Malikowa

A na pocieszenie nasz piękny Maliczek :*



poniedziałek, 6 stycznia 2014

ROZDZIAŁ 50





Okey. Postanowiłam dać sobie jeszcze jedną szansę. Skoro prosicie, nie będę wredna.
_________________________________________________________________________________
Mulat uśmiechnął się. Mogę się założyć, że gdyby nie to,że w jego ręku znajdowała się walizka, znowu by mnie pocałował. Ja także obdarzyłam go uśmiechem i spuszczając wzrok ruszyłam przed siebie.
-Jane-powiedział Zayn cicho, zwracając moją uwagę na swojej osobie.
-Tak,kochanie?-odwróciłam się przodem do niego.
-Może....Paul sprawdzi czy....czy on tam  nie stoi-wydukał Malik przenosząc wzrok za każdym słowem na inny przedmiot.
Moje oczy napełniły się łzami. Mulat  zacisnął zarówno zęby(co było doskonale widoczne, kiedy przyjrzałam się jego twarzy) jak i palce na rączce walizki. Był wściekły. Powoli podeszłam  do niego, obejmując twarz chłopaka obiema dłońmi.
-Zayn,spokojnie-przytuliłam się do niego.-Nic nam nie grozi.
-Mimo wszystko wolę żeby to sprawdził. Nie wybaczyłbym sobie, gdyby ten psychol znowu coś ci zrobił-cmoknął moje czoło-Zaczekaj tutaj.
-Ale...-złapałam go za nadgarstek.
-Zaraz wrócę, obiecuję-uśmiechnął się w moim kierunku, po czym wyszedł z hotelu.
Wbiłam wzrok w plecy chłopaka i nie spuszczałam z nich wzroku, przez cały czas. Odetchnęłam z ulgą, kiedy znowu pojawił się obok mnie. Jego ramię objęło moje, przez co poczułam się zdecydowanie lepiej.
-Dobra-powiedział uśmiechając się do ochroniarza,który kiwał głową w kierunku Zayna.-Możemy iść.
Pokiwałam głową, próbując złapać rączkę mojej walizki. Jednak ani jej, ani walizki Malika już za mną nie było. Spuściłam wzrok, uśmiechając się ukradkiem.
-No, księżniczko-powiedział Zayn,  przez co podniosłam wzrok.Chłopak wystawił w moim kierunku język, po czym dodał.-Jedziemy do domu.
*kilkanaście minut później, w samolocie*
-serdecznie witamy na pokładzie....-zaczął kapitan, ale ja już nie uważałam.
Wszystko co mnie teraz interesowało, to bezpieczne dotarcie do Londynu.
-....dziękujemy za skorzystanie z naszych usług i życzymy miłej podróży.
Oparłam głowę o ramię Zayna i przymknęłam lekko oczy. Po chwili poczułam miękkie wargi chłopaka na skroni.. Na moje usta wstąpił uśmiech, kiedy pocałował mnie kolejny raz.
-Nawet nie wystartowaliśmy, a ty już zasypiasz-zaśmiał się Mulat.-Jane.
-Oj Malik-lekko go szturchnęłam.
-Kocham cię wiesz?-szepnął, powodując na moim policzku rumieniec, a na ustach uśmiech.
-Ja ciebie też.
Zayn znowu odbił na moim policzku swoje wargi, po czym zapanowała między nami cisza.Przerwał ją mój telefon. Wyciągnęłam go z kieszeni, wcześniej podnosząc głowę z ramienia Zayna i przeciągając się.
Odblokowałam ekran i otworzyłam wiadomość od Meg:
,,Będziemy czekać na lotnisku. Chłopcy też chcieli przyjść, ale się nie zgodziłam. Nawet nie wiesz, jak ja cholernie za tobą tęsknię. Za wami... ale za tobą bardziej. Czekam. Kocham cię, Jane."
Uśmiechnęłam się, chowając telefon do kieszeni moich spodni.
-Kto napisał?-zapytał Zayn podejrzliwie, unosząc jedną brew.
-Meg.Powiedziała,że będzie czekała na nas z Niallem na lotnisku-cmoknęłam czubek jego nosa.
Zayn pokiwał głową i uśmiechnął się. Wiedziałam, o co się przez chwilę martwił. Niestety, ja od początku naszych wspólnych wakacji nie miałam z Harrym kontaktu. Chociaż może to i lepiej.
*kilka godzin później, Londyn*
-Skoczę po ....
-Jane!!!-krzyknęła Meg, biegnąc w moim kierunku, a po chwili wskakując na moje ciało.
Zrobiłam dwa kroki do tyłu pod wpływem jej ciężaru. Usłyszałam za sobą śmiech Zayna, a po chwili Nialla.
-Tak bardzo się za tobą stęskniłam-powiedziała całując mnie w policzek.
-Ja za tobą też, wariatko-zaśmiałam się, próbując zrzucić ją z siebie.
-To ja pójdę po nasze walizki-Zayn otarł łzę rozbawienia.
-Nie przywitasz się ze mną?-powiedział Niall, głosem małego dziecka, przez co znowu wywołał śmiech u mojego chłopaka.
Zayn rozłożył ramiona, na co Niall zareagował wtuleniem się w niego. Tym razem ja i Meg zaczęłyśmy się śmiać.
-Nareszcie w domu.
_________________________________________________________________________________
Proszę bardzo, zadowolone? Ja niezbyt, bo znowu nic z tego nie wyszło.:(
Malikowa



niedziela, 29 grudnia 2013

OGŁOSZENIE!!

Zawieszam bloga! Najlepiej w ogóle go usunę. To nie ma żadnego sensu. NIkt tego nie czyta. Przepraszam was Juss i Weronika. Ale tylko wy odwiedzacie to coś. Dziękuję, że mogłam dowiedzieć się, że  niczego nie potrafię. Mimo wszystko dziękuję dziewczynom,że chciały mi pomóc.
Mam nadzieję,że będziecie szczęśliwe.
Malikowa

niedziela, 22 grudnia 2013

ROZDZIAŁ 49







Przepraszam,że musicie tak długo czekać, a każdy nowy rozdział to takie gówno. Zastanawiam się nad zawieszeniem bloga, ale na razie posyłam do was kolejny dupny rozdział ;)
_____________________________________________________________________________________

*następnego dnia*
-Dzień dobry, złotko-usłyszałam nad sobą głos Zayna, a potem jego usta odbiły się od mojego policzka.
-Chcę spać-próbowałam go uderzyć, ale usłyszałam tylko jego śmiech, gdzieś z głębi pokoju.
-Wstawaj, wracamy do Londynu.
-Oj kotku, jestem zmęczona-odwróciłam się przodem do niego.
-Trzeba było spać w nocy-uśmiechnął się, klękając obok mnie.
-To następny razem hamuj się. A teraz się odwróć, bo chcę się ubrać-walnęłam go lekko poduszką, potem pokazując mu język.
-Tyle razy widziałem cię bez ubrania,że nie musisz się mnie wstydzić-pokazał swoje białe ząbki, nie ruszając się ani o milimetr.
-Ale jednak się wstydzę, więc daj mi się w spokoju ubrać-wstałam z łóżka, owijając się kołdrą.
-Dobrze-zaśmiał się, także wstając z łóżka.-Śniadanie gotowe, walizki spakowane.
-To o której ty wstałeś?-zapytałam zdziwiona.
-Rano, ale nieważne-cmoknął czubek mojego nosa.-Ubieraj się, ja czekam w kuchni.
Po tych słowach puścił moje ciało i opuścił pokój. Stałam jeszcze chwilę, w tym samym miejscu, patrząc na zamknięte drzwi. Potem potrząsnęłam głową i chwyciłam ubrania, leżące na krześle. Następnie stanęłam przed lustrem, dokładnie przyglądając się mojej twarzy. Wzięłam do rąk szczotkę i przejechałam nią kilka razy po włosach.
-Kochanie, wyglądasz ślicznie-usłyszałam za moim plecami.
-Dziękuję-odwróciłam się przodem do Malika, który uśmiechał się słodko.
-Taksówka czeka, więc...-podrapał się nerwowo w kark, na co ja zareagowałam śmiechem.
-Tak jasne, rozumiem. Mam się pospieszyć-wzięłam do rąk torebkę leżącą  na łóżku i podeszłam do mojego chłopaka.-Ale myślę,że mam jeszcze trochę czasu na całuska dla ciebie.
-Na to zawsze mamy czas-zaśmiał się chłopka, obejmując mnie  w tali.
Wzięłam jego twarz w dłonie i delikatnie musnęłam usta  Mulata.Chłopak mocniej mnie do siebie przyciągnął i pogłębił pocałunek. Zamknęłam oczy, oddając mu się całkowicie. Gdyby nie to,że na zewnątrz czekała na nas taksówka zapewne znowu wylądowalibyśmy w łóżku. Martwi mnie to,że robimy to coraz częściej. Kiedy zabrakło mi powietrza oderwałam się od ust Zayna.
-Chodźmy już, bo zakładam że ten taksówkarz jest wredny, tak jak inni. Pojedzie bez nas-pociągnęłam roześmianego Malika za mną.
Kiedy chciałam łapać za rączkę walizki, Mulat wyrwał mi ją z ręki.
-Zayn...
-Cii-przyłożył mi palec do ust, uśmiechając się uroczo.-Wiem co chcesz powiedzieć, ale narazie nadal masz wakacje.
-Dobrze,niech ci będzie-zaśmiałam się, całując jego policzek.-Ale mogę ci pomóc?
-Możesz mi otworzyć drzwi, złotko-posłał mi całusa chłopak.
Wywróciłam oczami podchodząc do wyznaczonego przez niego przedmiotu. Pociągnęłam za klamkę i stanęłam w korytarzu. Kiedy Zayn wyszedł z apartamentu, zamknęłam drzwi kluczem, następnie chowając go do kieszeni.
-Żegnaj Hiszpanio-powiedziałam cicho, spuszczając wzrok.
-Zamieszkamy tu kiedyś-szepnął do mojego ucha chłopak.-Będziesz bezpieczna i szczęśliwa.
-Jestem szczęśliwa i bezpieczna wszędzie gdzie jesteś ty-musnęłam czubek jego nosa.
_________________________________________________________________________________
Ja nie umiem pisać! To jest beznadziejne. Dziwię się,że ktoś to czyta. Ale skoro wam się to podoba, to ja pociągnę te moje gówniane rozdziały, tak długo jak się da.
Malikowa

niedziela, 8 grudnia 2013

ROZDZIAŁ 48





-Masz rację-chłopak złapał moją dłoń, całując jej wierzch.-Gdyby nie ta sytuacja zabrałbym cię gdzieś na kolację. Ale w takim wypadku, ugotujemy coś razem.
-Ale ja nie umiem...-powiedziałam smutno, idąc za nim do kuchni.
-Pora się nauczyć, złotko-cmoknął moje czoło.-Nie ma ale.
-Niech ci będzie.
*kilkanaście minut później*
-Zayn, zabieraj ode mnie tą mąkę!-krzyknęłam jeszcze, zanim Mulat rzucił we mnie białym proszkiem.
-Ups, za późno-zaśmiał się, chłopak.
-Zabiję cię, wiesz?
-Ja też cię kocham-złapał mnie w pasie, następnie całując.
-Gdybyś nie był taki cudowny, już dawno byś nie żył-zaśmiałam się, próbując pozbyć się mąki z koszulki.-Idę się przebrać.
-A ja pójdę z tobą.
IMG_1606-Ty nie musisz-zaśmiałam się, próbując opuścić kuchnie.
-Patrz, teraz muszę-na jego słowa odwróciłam się.
Chłopak wyspał na swoją koszulkę i włosy mąkę. Zaśmiałam się, wyciągając w jego kierunku rękę. Zayn z radością ją złapał, pozwalając mi zaciągnąć się do naszej sypialni. Tam,szybko pozbyłam się białych ubrań, nakładając na siebie coś innego.
-Już się...-zapytał Zayn, kiedy odwróciłam się w jego kierunku.-Ślicznie wyglądasz.
-Malik skończ, bo się zarumienię-spuściłam wzrok, ukrywając moje policzki pod włosami.
-Wtedy też będziesz wyglądała ślicznie-zaśmiał się, obejmując mnie w tali.
-To miłe-podniosłam wzrok, przejeżdżając czubkiem nosa po jego szczęce.
Chłopak tylko się uśmiechnął. Chciała powiedzieć coś jeszcze, ale nie pozwolił mi dźwięk przychodzącego esemesa.
-Przepraszam, ale to od Meg-powiedziałam patrząc na Zayna.
-Dobra, ja jakby co jestem w salonie.
Pokiwałam głową wbijając wzrok w telefon.
,,Zrobiliśmy to !!!!!!!!!!!!"
Zaśmiałam się, wstukując odpowiedź w urządzenie:
,,Gratuluję, ale nie chce znać szczegółów."
,,Nie miałam zamiaru ci tego opisywać, idiotko. A co u ciebie?Kiedy wracacie? Tęsknimy."
Przeczytałam tą wiadomość i spojrzałam w lustro. Czy mam napisać prawdę? Przeniosłam wzrok na wyjście  z pokoju.Po chwili zastanowienia opuściłam naszą sypialnię.
-Zayn?-usiadłam obok niego na kanapie, trzymając komórkę w obu dłoniach.
-Tak, złotko?- Mulat objął mnie ramieniem.
-Mam napisać Meg prawdę? Powiedzieć jej o Johnym?-spojrzałam na niego, z nadzieją,że chłopak mi pomoże.
-Nie wiem-Malik spuścił wzrok.-A jak ty uważasz?
-Ja...? Napiszę prawdę.
,,Nie jest dobrze.John tu jest. Widzieliśmy go dzisiaj na plaży. Wracamy jutro."
Pokazałam odpowiedź Zaynowi, który tylko pokiwała głową.Kliknęłam ,,Wyślij" i odłożyłam urządzenie na stolik.
-Będą się martwić-powiedziałam, przerywając ciszę między nami.
-Oni?
-Ona i Niall. Na pewno są teraz razem-zachichotałam lekko, powodując pytający wzrok Zayna na mojej osobie.
-Czegoś nie wiem?
-Owszem-cmoknęłam go w policzek.-Ale wydaję mi się,że Niall sam ci o tym opowie.
-No proszę, kotku. Powiedz-jego uśmiech spowodowała,że spuściłam wzrok.
-Zrobili to-powiem cicho.
-Ale w sensie,że to?
-Tak,to-odpowiedziałam rozbawiona.
Chłopak spojrzała na mnie rozbawiony. Jego ramiona objęły moje, a usta zaczęły delikatnie muskać skórę mojej szyi.
-Zayn, chyba domyślam się na co masz ochotę-powiedziałam cicho, gładząc jego włosy.
-Widzisz, jak dobrze mnie znasz-wymruczał mi do ucha.-To co?
Zaśmiałam się,całując czubek jego nosa. Mulat spojrzała na mnie, a ja pokiwałam głową, powodując u niego uśmiech.
-Kocham cię, wiesz?
___________________________________________________________________________________
Przepraszam,że musieliście czekać na to gówno tak długo. Ten rozdział mi nie wyszedł, musicie przyznać. Ale mam nadzieję,że jakieś komentarze jednak się znajdą. Kocham Was i przepraszam,że znowu Was zawiodłam.
Malikowa

sobota, 23 listopada 2013

ROZDZIAŁ 47




Hejka, a więc kolejny rozdział.Nie miałam na niego zbytnio pomysłu, więc sory jeżeli będzie do dupy. A tak na marginesie, Wercia świetny filmik.
_________________________________________________________________________________
Pokiwałam głową, łapiąc dłoń Malika wyciągniętą w moją stronę.Znowu rzuciłam za siebie przerażone spojrzenie.
-Jane, nie odwracaj się-usłyszałam głos Zayna, przez co znowu wbiłam wzrok w w ziemię.-Tak jasne...przepraszam.
-Nic się nie stało-Mulat przyciągnął mnie do siebie.-Po prostu chodźmy do hotelu.
Kolejny raz pokiwałam głową, nie mogąc wydobyć z siebie żadnego słowa.Trzymałam głowę w jednym miejscu, mimo chęci odwrócenia się i sprawdzenia czy ten psychol za nami nie idzie.
-Boisz się?-Zayn mocniej ścisnął moją dłoń, znajdującą się w jego żelaznym uścisku.
-Tak...Co jeżeli znowu coś mi zrobi, albo...albo co gorsza tobie?
-Spokojnie-przyciągnął mnie do siebie, kiedy z moich oczu zaczęły płynąć łzy.-Nic nam nie zrobi.Nie płacz kochanie.
Przytuliłam się mocniej do jego ciała.Mulat delikatnie gładził moje plecy, co rzeczywiście trochę mnie uspokoiło. Nabrałam powietrza, odchodząc krok od mojego chłopaka.
-Chodźmy-poprosiłam,łapiąc go za rękę.
Zayn jeszcze popatrzył na mnie, po czym ruszyliśmy przed siebie.Po kilkunastu minutach powolnego marszu, znowu poczułam na sobie czyjś wzrok. Mocniej ścisnęłam dłoń Zayna, a on spojrzał na mnie pytająco.
-Chyba za nami idzie-powiedziałam, odwracając głowę w stronę gdzie prawdopodobnie stał John.
-Spokojnie-ścisnął moją dłoń, kiedy zaczęła drżeć.-Ze mną nic ci się nie stanie.
Pokiwałam głową, mimo że nie przekonało mnie to.Postanowiłam nie odwracać się więcej w kierunku plaży, od której się oddalaliśmy.Moja dłoń, co chwila ściskała dłoń Malika, który patrzył na mnie czule.Odetchnęłam kiedy znaleźliśmy się w hotelu.
-Chodźmy na górę-poprosiłam chłopaka, który zerknął jeszcze na obraz za przeszklonymi drzwiami.
-Tak, chodźmy-znowu złapał moją dłoń, ciągnąc mnie do windy.
Ścisnęłam jego dłoń, kiedy weszliśmy do małego prostokątnego pomieszczenia.Mulat przyciągnął mnie do siebie.
-Nie poszedł za nami, kochanie-głaskał moje plecy, co,rzeczywiście,trochę mnie uspokajało.-Na pewno go tu nie ma.
Kiedy winda zatrzymała się, szybko wysiadłam z małego pomieszczenia.Rozejrzałam się kiedy szliśmy przez korytarz, prowadzący do naszego pokoju.Coraz mocniej ściskałam dłoń mojego chłopaka.,,Będzie dobrze, Jane-powtarzałam sobie w myślach.-Zayn tu jest, nic ci się nie stanie."Jednak nawet perspektywa tego,że mam przy sobie najbliższą mi osobę, nie poprawiała mojego nastroju. Cały czas oglądałam się do tyłu, bo każda kolejna sekunda napawała mnie strachem.NIe mam pojęcia jak długo szliśmy przez korytarz, ale dla mnie to były całe wieki.Kiedy zamknęły się za mną drzwi do naszego apartamentu, odetchnęłam z ulgą, następnie wybuchając płaczem.Usiadłam na podłodze pod drzwiami zakrywając usta dłonią.Zayn znikł za drzwiami prowadzącymi do kuchni, albo do łazienki, a ja nie mogłam już dłużej powstrzymać łez.Kiedy objęłam kolana dłońmi, a głowę ukryłam między nimi, poczułam na swoich plecach dłoń chłopaka.
-Czemu Zayn?-zapytałam, nawet na niego nie patrząc.-Dlaczego akurat nam?
-Nie wiem kochanie-przytulił mnie do siebie.-Ale damy radę.
Pokiwałam głową, wtulając się w jego szyję.Wiedziałam,że mówi prawdę. Wierzyłam mu bezgraniczne. Kiedy jego umięśnione ramiona zaciskały się wokół moich czułam się bezpiecznie.
-Niestety kotku, nie wrócimy dzsiaj do Londynu.Lot zarezerwowałem dopiero na jutro rano-powiedział, spuszczając smętnie głowę.
-Najważniejsze,żebyśmy się stąd wydostali-pogłaskałam go po kruczoczarnych włosach.
________________________________________________________________________________
Przepraszam,że musieliście czekać tak długo. Ale nie miałam weny, byłam załamana i chora. Ale teraz przybywam z kolejnym rozdziałem. Na razie musicie zadowolić się takimi krótkim i smutnymi, bo ja jestem smutna. Komentujcie, kocham was.
Malikowa.


sobota, 9 listopada 2013

ROZDZIAŁ 46

Pociągnęłam Mulata do wody, na co oczywiście się zgodził.Po chwili stałam zanurzona do pasa w wodzie, a moja tali była opleciona przez ręce Zayna.Chłopak delikatnie całował skórę mojego karku.
-Chodźmy głębiej-szepnął chłopak.
Pokiwałam głową,a po chwili woda sięgała już powyżej moich piersi. Dłonie cały czas były kurczowo zaciśnięte w mojej tali.Nie puścił jej ani na chwilę.
-Zimno ci?-zapytał czule, obracając mnie przodem do siebie.
-Tutaj rzeczywiście jest chłodniejsza woda-odpowiedziałam cicho, spuszczając wzrok.
-Zaraz cię ogrzeję-zaśmiał się Malik mocniej przytulając mnie do siebie. 
Jego dłonie zaczęły gładzić moje plecy, a po chwili próbowały rozpiąc górną cześć bikini.
-Malik-walnęłam go w plecy, odsuwając się.-Powaliło cię?
-Nikogo tu nie ma skarbie...
-W hotelu.Zrobimy to w hotelu.
-Dobra-odparł zdenerwowany Mulat.-Ale nie wiem czy wtedy będę miał ochotę.
-Misek proszę cię-dźgnęłam go w odkryty bok, następnie zanurzając się aż do ramion.-Chodź popływać.
-Jakoś  nie mam ochoty.Pozwolisz że...-wskazał ruchem głowy na piaszczystą plażę, teraz pełną ludzi.
-Jasne, leć-wynurzyłam się, patrząc smutno na oddalające się ciało Mulata.
Westchnęłam cicho, znowu zanurzając się odrobinę.Chłodna woda przyjemnie chłodziła skórę rozgrzaną przez promienie słońca.Przymknęłam powieki, pozwalając ciału dryfować.Było mi tak dobrze i przyjemnie, że nie chciałam otwierać oczu.Jednak kiedy poczułam,że czyjeś dłonie zagarniają mnie do siebie,a usta czule całują moje musiałam jednak otworzyć powieki.
-Zayn?-zapytałam zdziwiona, wykręcając się z jego ramion.
-Nie strasz mnie tak więcej-odetchnął, łapiąc się za serce.
-Ale ja....
-Odpłynęłaś?-dokończył za mnie.
Spojrzałam zdziwiona  na przestrzeń za plecami Mulata.Rzeczywiście, byłam dalej od brzegu niż wcześnie.
-O matko, przepraszam-zakryłam usta dłonią.-Wiem jak bardzo boisz się wody...
-Ja się niczego nie boję-skrzyżował ręce na odkrytym torsie.-Pamiętaj,że to ja uratowałem cię z tego pożaru-mówił przejeżdżając palcami po długiej bliźnie.
Wspomnienia okropnych dn9i odtworzyły się w mojej głowie, więc przytuliłam się do ciała Mulata.
-Przepraszam-szepnął czule, gładząc moje plecy.-Nie powinienem o tym mówić.
-Nie, jest dobrze...-otarłam wierzchem dłoni łzę, którą nieumyślnie wypuściłam.-Wyjdźmy na chwilę.
Zayn pokiwał głową, łapiąc mnie za rękę i ciągnąc ku brzegowi.Po chwili moje stopy stanęły na plaży,a piasek który ją pokrywał momentalnie przyległ do nich.Westchnęłam cicho zmierzając w stronę leżaków, na których wcześniej zostawiłam swoje rzeczy. Z ulgą opadłam na jeden z nich, ponownie zamykając oczy.
-Chcesz do picia coś zimnego?-usłyszałam szept tuż obok mojego ucha.
-Nie, dziękuję kotku-uśmiechnęłam otwierając oczy.
- Na pewno?-zapytał siadając na brzegu mojego leżaka.
-Na pewno-zaśmiała się, odbijając na jego policzku mojej wargi.
-Jak chcesz.Ja zaraz wracam-wstał z leżaka, kierując swoje kroki w bliżej nieokreślonym kierunku.
Chciałam pójść za nim, ale było mi tak niesamowicie wygodnie. Znowu zamknęłam oczy, ale niepokój który nagle mnie ogarnął kazał mi otworzyć powieki.Rozejrzałam się dookoła.Wyraźnie czułam że jestem obserwowana.Moje źrenice z przerażenia powiększyły się maksymalnie.Stał tam...Przy wodzie...Stał i wbijał swój wściekły wzrok w moją osobę....Przełknęłam ślinę, nie przestając patrzeć na tego człowieka...John...Czego chce?Chwila...Czy on nie był w kiciu?..O Boże...Uciekł?Kiedy chciałam wstać i pobiec w poszukiwaniu Zayna, chłopak pojawił się za mną.
-Coś się stało złotko?-zapytał, całując mnie w policzek.
-On-wskazałam palcem na mężczyznę, który niedawno próbował mnie zamordować.
Wszystkie rany zaczęły jakby piec na nowo.Znowu ten ból...Kiedy wbijał nóż w moje ciało, kalecząc je boleśnie.Zacisnęłam palce na ściskanym w dłoniach ręczniku.Zamknęłam powieki, a obrazy z tej piwnicy znowu pojawił się przed moimi oczami.Usłyszałam krzyk Louisa, kiedy John kaleczył także jego ciało.Czułam jak spod zamkniętej powieki wypływa łza.
-Boję się Zayn-szepnęłam otwierając oczy i spoglądając na mojego chłopaka.
Mulat stał wpatrzony w trzydziestoparolatka.
-Chodźmy stąd-pociągnął mnie za rękę, nie odrywając wzroku od Johna.
-Co jeżeli nas znajdzie?-zapytałam ostatni raz odwracając wzrok w stronę mężczyzny, który teraz uśmiechał się obleśnie.
-Wydaję mi się kotku,-odwrócił moją głowę w swoją stronę-że nasze wakacje skończą się szybciej.
Pokiwałam głową, mocno splatając nasze palce.Wbiłam w nie wzrok, jakby tam szukać potwierdzenia, że Zayna mnie uratuje.Że nie pozwoli mnie skrzywdzić
-Spokojnie piękna-szepnął Mulat, przyciągając mnie do siebie.-Damy radę.On cię więcej cię nie dotknie.
-Obiecujesz?
-Obiecuję.Chodź, wracamy do hotelu, a potem do domu.
_________________________________________________________________________________
Oto i on!Jahn znowu się pojawił, racja i na pewno jeszcze będą z nim kłopoty.Komentujcie , kocham was.
Malikowa