czwartek, 22 maja 2014

ROZDZIAŁ 52







Hej, znowu udało mi się dorwać do kompa, tym razem u koleżanki. Nikt mnie nie powstrzyma!!!!!
_________________________________________________________________________________
Puściłam jej ciało odsuwając się kilka kroków.
-Jest....Jest co przepraszam?-zapytałam, patzrąc na nia otępiałym wzrokiem.
-Jest w ciąży-odpowiedziała moja matka cicho, ukrywając twarz w dloniach.
-A można wiedzieć z kim?-prawie krzyknęłam, odchodząc od mojej matki kolejne kilka kroków.
Byłam coraz bardziej zdenerwowana.Jak ona mogła to zrobić? I nie mówię tu o Kate, tylko o mojej matce? Dlaczego jej nie upilnowała? Gdzie była kiedy jej córka....Nawet nie chce myśleć co robiła!
-Nie wiem....Nie chce mi powiedzieć. Z nikim się nie spotyka, od kilku dni nie wychodzi z pokoju-mowiła moja matka cicho, a coraz więcej łez splywało po jej twarzy.
-Chcę z nią porozmawiać-westchnęłam, mijają kobietę i wychodząc z kuchni.
Im więcej topni pozostawialam za sobą, tym bardziej martwiłam się o Kate. Jest jeszcze przecież taka młoda. Nagle poczułam jak jedna łza wypływa spod mojej powieki. O nie, nie mogę teraz płakać. Nie w takiej chwili. Zanim się zorientowałam, stałam już pod drzwiami prowadzącymi do pokoju Kate. Przez chwilę wachałam się, czy otworzyć drzwi. W końcu jednka sięgnełam po klamkę... Zdziwiłam sie, kiedy nie ustąpiła. Z cichym wetschnięciem zapukałam, ale nie odzyskałam żadnej odpowiedzi.
-Kate, otwórz. To ja, Jane-powiedziałam, ale kolejny raz nie doczekałam się odpowiedzi.-Siostra prosze porozmawiaj ze mną. Wiem,że jest ci ciężko....
-Ty nic nie wiesz!-usłyszałam coś jakby krzyk zza drzwi.
-Masz rację. Nie mam pojęcia, co czujesz, ale chcę z toba porozmawiać.
-Ja nie chcę!-jej głos....Było dobrze słychać,że płakała.
-Zrozum, ja chcę ci pomóc.
Nagle drzwi otworzyly się, a na mojej szyi zawisło ciało nastolatki. Cicho łkała w moję szyję, a jedyne co ja mogłam zrobić, to przytulić ją najmocniej jak potrafię.
-Ja wcale nie chciałam-szpenęła nagle dziewczyna.-On mnie do tego zmusił....
-Kto, słonko?-moje ramiona jeszcze mocniej zacisnęły się wokół szczupłej talii brunetki.
-Mój chłopak...
Dopiero po jej słowach zdałam sobie sprawę, jak niewiele wiem o mojej siostrze. Nie mam pojęcia jaka jest, co czuję, z kim się spotyka.... Ciągle miłam w głowie tylko to,że jest moją wkurzającą młodszą siostrą, której nienawidzę... Ale ona mnie teraz potrzebuję, a ja nie wiem jak jej pomóc, bo.... Bo po prostu jej nie znam.
-Kate, chodź-pociągnełam ją za chudą rekę.-Wszystko mi opowiesz.
*godzine później*
Siedziałam na łóżku Kate, patrząc otepiałym wzrokiem na siostrę.
-Ale....Od kiedy ty...?-wydukałam, zaciskając palce wokół mojego nadgarstka.
-Od jakichś trzech miesięcy. To ja nie chciałam ci nic mówić-powiedziała cicho, podnosząc na mnie mokre od łeż oczy.-Przepraszam Jane....MOże gdybym ja ci wtedy.....Może....
-Ciii....-przytuliłam ją kiedy znowu zaczęła płkać.-To nie twoja wina, pamiętaj. Byłaś po prostu zakochana. To on cię wykorzystał.
Dziewczyny mocno objęła mnie w talii, ukrywając twarz w moich włosach.
-Kocham cię, Jane. Dziękuję-wyszlochała, opierając głowę na moim ramieniu.
-Ja też cię kocham, Kate. Zobaczysz będzie dobrze-szpenęłam, chociaż mówiąć to nie byłam do końca pewna tego co mówię.-A teraz idź spać....
-Ale...
-Idź, to ci pomoże-ulozyłam jej ciało na fioletowym kocu.-Jak sie obudzisz,będziesz czuć się lepiej.
-A ty nigdzie nie pójdziesz....Z Zaynem?
-Nie-powiedziałam, odgarniając kosmyk włosów z jej czoła,-Nie zostawię cię samej.
Brunetka pokiwała glową, uśmiechając się lekko. Siedziałam obok niej, aż upewniłam się,że zasnęła. Dopiero wtedy wyszłam z jej pokoju i udałam się do łazienki, z zamierem wzięcia kapieli. Kiedy ściągałam bluzę, telefon znajdujący się w kieszeni moich spodenek zawibrował. Niechętnie wyciągnęłam go z kieszeni, chcąć sprawdzić, kto się do mnie ,,dobija".
Osoba, która była nadawcą wiadomości,zaskoczyła mnie.
,,Od:Harry
Hej. Słyszałam,że wróciłaś. Może miałabyś ochotę się spotkać. Chciałbym z tobą porozmawiać.
XOXO"
Przez chwilę miałam ochotę odpisać tak. Ale przecież nie mogę. Nie teraz. Nie zostawię Kate samej. Niechętnie odpisałam:
,,Do:Harry
Przykro mi, ale dzisiaj nie mam czasu. Chętnie się z tobą spotkam, ale nie dzisiaj. Mam pewien problem...Do zobaczenia.
XOXO"
Odłożyłam telefon na pralkę i dokończyłam pozbywania sie ubrań. Kiedy weszłam pod prysznic i odkręciłam gorącą wodę, przez chwilę wszystkie moje problemy gdzieś znikneły. Po prostu zamknęłam oczy i rozkoszowałam się gorącymi kropelkami spływającymi po moim nagim ciele.
Po około dwudziestu minutach, owinęłam się ręcznikiem i stanęłam przed lustrem. Chwyciłam w dłonie szczotkę i zaczęłam rozczesywać moje blond włosy. Zawsze bardzo to lubiłam... Poza tym czesanie włosów uspokjało mnie.Kolejne piętnaście minut spędziłam na ukoladaniu mojej blond ,,czupryny". Kiedy niewielki koczek znalazl się na czubku mojej glowy, opuściłam jedno z moich ulibionych mijesc w domu i skierowało się do kolejnego, czyli mojej sypialni.Zamknęłam za sobą białe drzwi i podeszłam do szafy, jak zwykle stając przed problemem: W co się ubrać?
Zaczęłam od niechcenia przeglądać wieszaki z ubraniami, mając nadziję,że odpowiedni strój sam wpadnie mi w ręcę.KIedy zaczęłam odczuwać ból rąk, chwyciłam pierwsze lepsze ubrania i szybko naciągnełam je na siebie. Zapinając bransoletkę, pomyślałam o Kate. Czy już się obudziła? A jeśli tak, to czy mam do niej iść, czy woli zostac sama?
Przerażona wybiegłam z pokoju. Już miałam biec do sypialni mojej siostry, ale słysząc rozmowy dochodzące z parteru mojego domu, właśnie tam skierowałam moje kroki. Kiedy stanełam na ostanim stopniu schodów, moje wnętrzności fiknęly koziołka, slysząc jego głos.
-Przepraszam,że przeszkadzam, ale czy mogę porozmawiać z Kate?
Nagle przerażenie zamieniło się we wściekłość. Jakim prawem on tu przychodzi, po tym co zrobił mojej kochanej siostrzyczce?!
-Nie możesz-odpowiedziałam, wchodząc do kuchni, gdzie znajdowali się rozmawiający.-Nie masz prawa tu przychodzić, jasne? Nie po tym co zrobileś mojej siostrze! Wynoś się!
-Ale Jane....-chlopak podszedł do mnie ze łzami w oczach.
-Wyjdź stąd! Nie chcę cię widzieć w moim domu!Wynoś się Tom!
_________________________________________________________________________________
Koniec:) Podobalo się? Mam nadzieję,że tak. Czekam na komentarze. Kocham Was!:*
Malikowa.

niedziela, 18 maja 2014

ROZDZIAŁ 51

Hej,nie liczcie na razie na nic wielkiego, bo piszę na szybko...  Nie wiem,kiedy pojawi się następny  rozdział. Ok,zaczynamy!
_____________________________________________________________________________________________
-Dobrze,Niall-zaśmiaL się Zayn.-Ja i Jane jesteśmy zmęczeni.Odwieziesz nas do domu?
-Jasne-odpowiedział rozradowany blondyn.
Chwilę potem siedziałam w samochodzie blondyna,oparta o ramię Meg. Dziewczyna pogładziła moją dłoń i wbiła zachwycone spojrzenie w swojego chłopaka.
-Jane,zasnęłaś?-poczułam jak brunetka lekko potrząsa moją ręką.
-Nie-odparłam,tłumiąc ziewnięcie.-Ale jestem strasznie zmęczona,nigdy nie znosiłam dobrze podróży samolotem.
Megan przytuliła mnie i pogładziła lekko po plecach. Zdziwiło mnie jej pszesadne okazywanie uczuć. Dopiero po chwili zdałam sobie sprawę,że w aucie panuje niepokojąca cisza.
-Ej,wszystko w porządku?-dotknęłam ramienia Nialla.
-Tak-odparł sztywno.
Na szczęście nie musiałam zbyt długo znosić napiętą atmosferę. Kilka minut później samochód Horana zatrzymał się pod moim domem.
-Pomogę ci,kotku-poderwał się Zayn,kiedy otwierałam drzwiczki samochodu
Wzruszyłam tylko ramionami i wysiadłam z auta. Zaraz obok mnie pojawił się Malik trzymając w dłoni moją walizkę. Uśmiechnęłam się do Mulata i pociągnęłam go w stronę domu. Zamim otworzyłam drzwi szybko przylgnęłam do niego ciałem. Chłopak chętnie objął moje ciało,całując mnie przy tym w czubek głowy.
-Zadzwoń wieczorem-szepnął,po czym odszedłw stronę samochodu.
Pomachałam zarówno jemu jak i moim przyjaciołom siedzącym w aucie,po czym weszłam do domu.
-Wróciłam!-krzyknęłam,stawiając walizkę obok siebie.-Halo,jest tu ktoś?!
Zdziwiona ruszyłam w kierunku kuchni.
-Jane?-usłyszałam za sobą głos mojej matki.-Dziecko co ty tutaj robisz?
-Mieszkam?-odwróciłam się  stając twarzą w twarz z.... moją....
-Mamo co się stało?-zapytałam przerażona,przytulając ją do siebie.
Kobieta zaczęła płakać,mocno obejmując moją tali
-Mamo...dlaczego płaczesz?-zapytałam ciepło,gładząc tył jej głowy.
-Bo... twoja siostra.... ona....
-Ona co?
-Ona jest w ciąży!-krzyknęła moja rodzicielka,wybuchając jeszcze głośniejszym płaczem.
___________________________________________
Ok,to tyle. Liczę na komentarze. Przepraszam za jakiekolwiek błędy,ale pisałam na telefonie. Docencie jak się dla Was staram.
Malikowa

środa, 5 lutego 2014

OGŁOSZENIE!!



Z powodu,że mam szlaban(nie pytajcie dlaczego, długa historia ;) ) przez najbliższy czas nie będę dodawała rozdziałów. Wercia, dziękuję za nominacje, chociaż na nią nie zasłużyłam :*. Na wszystkie pytania odpowiem, ale nie wiem kiedy. Tak czy owak (:p) nie mam zielonego pojęcia, kiedy pojawi się nowy rozdział. Przepraszam Was bardzo.
Kocham :*
Malikowa

A na pocieszenie nasz piękny Maliczek :*



poniedziałek, 6 stycznia 2014

ROZDZIAŁ 50





Okey. Postanowiłam dać sobie jeszcze jedną szansę. Skoro prosicie, nie będę wredna.
_________________________________________________________________________________
Mulat uśmiechnął się. Mogę się założyć, że gdyby nie to,że w jego ręku znajdowała się walizka, znowu by mnie pocałował. Ja także obdarzyłam go uśmiechem i spuszczając wzrok ruszyłam przed siebie.
-Jane-powiedział Zayn cicho, zwracając moją uwagę na swojej osobie.
-Tak,kochanie?-odwróciłam się przodem do niego.
-Może....Paul sprawdzi czy....czy on tam  nie stoi-wydukał Malik przenosząc wzrok za każdym słowem na inny przedmiot.
Moje oczy napełniły się łzami. Mulat  zacisnął zarówno zęby(co było doskonale widoczne, kiedy przyjrzałam się jego twarzy) jak i palce na rączce walizki. Był wściekły. Powoli podeszłam  do niego, obejmując twarz chłopaka obiema dłońmi.
-Zayn,spokojnie-przytuliłam się do niego.-Nic nam nie grozi.
-Mimo wszystko wolę żeby to sprawdził. Nie wybaczyłbym sobie, gdyby ten psychol znowu coś ci zrobił-cmoknął moje czoło-Zaczekaj tutaj.
-Ale...-złapałam go za nadgarstek.
-Zaraz wrócę, obiecuję-uśmiechnął się w moim kierunku, po czym wyszedł z hotelu.
Wbiłam wzrok w plecy chłopaka i nie spuszczałam z nich wzroku, przez cały czas. Odetchnęłam z ulgą, kiedy znowu pojawił się obok mnie. Jego ramię objęło moje, przez co poczułam się zdecydowanie lepiej.
-Dobra-powiedział uśmiechając się do ochroniarza,który kiwał głową w kierunku Zayna.-Możemy iść.
Pokiwałam głową, próbując złapać rączkę mojej walizki. Jednak ani jej, ani walizki Malika już za mną nie było. Spuściłam wzrok, uśmiechając się ukradkiem.
-No, księżniczko-powiedział Zayn,  przez co podniosłam wzrok.Chłopak wystawił w moim kierunku język, po czym dodał.-Jedziemy do domu.
*kilkanaście minut później, w samolocie*
-serdecznie witamy na pokładzie....-zaczął kapitan, ale ja już nie uważałam.
Wszystko co mnie teraz interesowało, to bezpieczne dotarcie do Londynu.
-....dziękujemy za skorzystanie z naszych usług i życzymy miłej podróży.
Oparłam głowę o ramię Zayna i przymknęłam lekko oczy. Po chwili poczułam miękkie wargi chłopaka na skroni.. Na moje usta wstąpił uśmiech, kiedy pocałował mnie kolejny raz.
-Nawet nie wystartowaliśmy, a ty już zasypiasz-zaśmiał się Mulat.-Jane.
-Oj Malik-lekko go szturchnęłam.
-Kocham cię wiesz?-szepnął, powodując na moim policzku rumieniec, a na ustach uśmiech.
-Ja ciebie też.
Zayn znowu odbił na moim policzku swoje wargi, po czym zapanowała między nami cisza.Przerwał ją mój telefon. Wyciągnęłam go z kieszeni, wcześniej podnosząc głowę z ramienia Zayna i przeciągając się.
Odblokowałam ekran i otworzyłam wiadomość od Meg:
,,Będziemy czekać na lotnisku. Chłopcy też chcieli przyjść, ale się nie zgodziłam. Nawet nie wiesz, jak ja cholernie za tobą tęsknię. Za wami... ale za tobą bardziej. Czekam. Kocham cię, Jane."
Uśmiechnęłam się, chowając telefon do kieszeni moich spodni.
-Kto napisał?-zapytał Zayn podejrzliwie, unosząc jedną brew.
-Meg.Powiedziała,że będzie czekała na nas z Niallem na lotnisku-cmoknęłam czubek jego nosa.
Zayn pokiwał głową i uśmiechnął się. Wiedziałam, o co się przez chwilę martwił. Niestety, ja od początku naszych wspólnych wakacji nie miałam z Harrym kontaktu. Chociaż może to i lepiej.
*kilka godzin później, Londyn*
-Skoczę po ....
-Jane!!!-krzyknęła Meg, biegnąc w moim kierunku, a po chwili wskakując na moje ciało.
Zrobiłam dwa kroki do tyłu pod wpływem jej ciężaru. Usłyszałam za sobą śmiech Zayna, a po chwili Nialla.
-Tak bardzo się za tobą stęskniłam-powiedziała całując mnie w policzek.
-Ja za tobą też, wariatko-zaśmiałam się, próbując zrzucić ją z siebie.
-To ja pójdę po nasze walizki-Zayn otarł łzę rozbawienia.
-Nie przywitasz się ze mną?-powiedział Niall, głosem małego dziecka, przez co znowu wywołał śmiech u mojego chłopaka.
Zayn rozłożył ramiona, na co Niall zareagował wtuleniem się w niego. Tym razem ja i Meg zaczęłyśmy się śmiać.
-Nareszcie w domu.
_________________________________________________________________________________
Proszę bardzo, zadowolone? Ja niezbyt, bo znowu nic z tego nie wyszło.:(
Malikowa



niedziela, 29 grudnia 2013

OGŁOSZENIE!!

Zawieszam bloga! Najlepiej w ogóle go usunę. To nie ma żadnego sensu. NIkt tego nie czyta. Przepraszam was Juss i Weronika. Ale tylko wy odwiedzacie to coś. Dziękuję, że mogłam dowiedzieć się, że  niczego nie potrafię. Mimo wszystko dziękuję dziewczynom,że chciały mi pomóc.
Mam nadzieję,że będziecie szczęśliwe.
Malikowa

niedziela, 22 grudnia 2013

ROZDZIAŁ 49







Przepraszam,że musicie tak długo czekać, a każdy nowy rozdział to takie gówno. Zastanawiam się nad zawieszeniem bloga, ale na razie posyłam do was kolejny dupny rozdział ;)
_____________________________________________________________________________________

*następnego dnia*
-Dzień dobry, złotko-usłyszałam nad sobą głos Zayna, a potem jego usta odbiły się od mojego policzka.
-Chcę spać-próbowałam go uderzyć, ale usłyszałam tylko jego śmiech, gdzieś z głębi pokoju.
-Wstawaj, wracamy do Londynu.
-Oj kotku, jestem zmęczona-odwróciłam się przodem do niego.
-Trzeba było spać w nocy-uśmiechnął się, klękając obok mnie.
-To następny razem hamuj się. A teraz się odwróć, bo chcę się ubrać-walnęłam go lekko poduszką, potem pokazując mu język.
-Tyle razy widziałem cię bez ubrania,że nie musisz się mnie wstydzić-pokazał swoje białe ząbki, nie ruszając się ani o milimetr.
-Ale jednak się wstydzę, więc daj mi się w spokoju ubrać-wstałam z łóżka, owijając się kołdrą.
-Dobrze-zaśmiał się, także wstając z łóżka.-Śniadanie gotowe, walizki spakowane.
-To o której ty wstałeś?-zapytałam zdziwiona.
-Rano, ale nieważne-cmoknął czubek mojego nosa.-Ubieraj się, ja czekam w kuchni.
Po tych słowach puścił moje ciało i opuścił pokój. Stałam jeszcze chwilę, w tym samym miejscu, patrząc na zamknięte drzwi. Potem potrząsnęłam głową i chwyciłam ubrania, leżące na krześle. Następnie stanęłam przed lustrem, dokładnie przyglądając się mojej twarzy. Wzięłam do rąk szczotkę i przejechałam nią kilka razy po włosach.
-Kochanie, wyglądasz ślicznie-usłyszałam za moim plecami.
-Dziękuję-odwróciłam się przodem do Malika, który uśmiechał się słodko.
-Taksówka czeka, więc...-podrapał się nerwowo w kark, na co ja zareagowałam śmiechem.
-Tak jasne, rozumiem. Mam się pospieszyć-wzięłam do rąk torebkę leżącą  na łóżku i podeszłam do mojego chłopaka.-Ale myślę,że mam jeszcze trochę czasu na całuska dla ciebie.
-Na to zawsze mamy czas-zaśmiał się chłopka, obejmując mnie  w tali.
Wzięłam jego twarz w dłonie i delikatnie musnęłam usta  Mulata.Chłopak mocniej mnie do siebie przyciągnął i pogłębił pocałunek. Zamknęłam oczy, oddając mu się całkowicie. Gdyby nie to,że na zewnątrz czekała na nas taksówka zapewne znowu wylądowalibyśmy w łóżku. Martwi mnie to,że robimy to coraz częściej. Kiedy zabrakło mi powietrza oderwałam się od ust Zayna.
-Chodźmy już, bo zakładam że ten taksówkarz jest wredny, tak jak inni. Pojedzie bez nas-pociągnęłam roześmianego Malika za mną.
Kiedy chciałam łapać za rączkę walizki, Mulat wyrwał mi ją z ręki.
-Zayn...
-Cii-przyłożył mi palec do ust, uśmiechając się uroczo.-Wiem co chcesz powiedzieć, ale narazie nadal masz wakacje.
-Dobrze,niech ci będzie-zaśmiałam się, całując jego policzek.-Ale mogę ci pomóc?
-Możesz mi otworzyć drzwi, złotko-posłał mi całusa chłopak.
Wywróciłam oczami podchodząc do wyznaczonego przez niego przedmiotu. Pociągnęłam za klamkę i stanęłam w korytarzu. Kiedy Zayn wyszedł z apartamentu, zamknęłam drzwi kluczem, następnie chowając go do kieszeni.
-Żegnaj Hiszpanio-powiedziałam cicho, spuszczając wzrok.
-Zamieszkamy tu kiedyś-szepnął do mojego ucha chłopak.-Będziesz bezpieczna i szczęśliwa.
-Jestem szczęśliwa i bezpieczna wszędzie gdzie jesteś ty-musnęłam czubek jego nosa.
_________________________________________________________________________________
Ja nie umiem pisać! To jest beznadziejne. Dziwię się,że ktoś to czyta. Ale skoro wam się to podoba, to ja pociągnę te moje gówniane rozdziały, tak długo jak się da.
Malikowa

niedziela, 8 grudnia 2013

ROZDZIAŁ 48





-Masz rację-chłopak złapał moją dłoń, całując jej wierzch.-Gdyby nie ta sytuacja zabrałbym cię gdzieś na kolację. Ale w takim wypadku, ugotujemy coś razem.
-Ale ja nie umiem...-powiedziałam smutno, idąc za nim do kuchni.
-Pora się nauczyć, złotko-cmoknął moje czoło.-Nie ma ale.
-Niech ci będzie.
*kilkanaście minut później*
-Zayn, zabieraj ode mnie tą mąkę!-krzyknęłam jeszcze, zanim Mulat rzucił we mnie białym proszkiem.
-Ups, za późno-zaśmiał się, chłopak.
-Zabiję cię, wiesz?
-Ja też cię kocham-złapał mnie w pasie, następnie całując.
-Gdybyś nie był taki cudowny, już dawno byś nie żył-zaśmiałam się, próbując pozbyć się mąki z koszulki.-Idę się przebrać.
-A ja pójdę z tobą.
IMG_1606-Ty nie musisz-zaśmiałam się, próbując opuścić kuchnie.
-Patrz, teraz muszę-na jego słowa odwróciłam się.
Chłopak wyspał na swoją koszulkę i włosy mąkę. Zaśmiałam się, wyciągając w jego kierunku rękę. Zayn z radością ją złapał, pozwalając mi zaciągnąć się do naszej sypialni. Tam,szybko pozbyłam się białych ubrań, nakładając na siebie coś innego.
-Już się...-zapytał Zayn, kiedy odwróciłam się w jego kierunku.-Ślicznie wyglądasz.
-Malik skończ, bo się zarumienię-spuściłam wzrok, ukrywając moje policzki pod włosami.
-Wtedy też będziesz wyglądała ślicznie-zaśmiał się, obejmując mnie w tali.
-To miłe-podniosłam wzrok, przejeżdżając czubkiem nosa po jego szczęce.
Chłopak tylko się uśmiechnął. Chciała powiedzieć coś jeszcze, ale nie pozwolił mi dźwięk przychodzącego esemesa.
-Przepraszam, ale to od Meg-powiedziałam patrząc na Zayna.
-Dobra, ja jakby co jestem w salonie.
Pokiwałam głową wbijając wzrok w telefon.
,,Zrobiliśmy to !!!!!!!!!!!!"
Zaśmiałam się, wstukując odpowiedź w urządzenie:
,,Gratuluję, ale nie chce znać szczegółów."
,,Nie miałam zamiaru ci tego opisywać, idiotko. A co u ciebie?Kiedy wracacie? Tęsknimy."
Przeczytałam tą wiadomość i spojrzałam w lustro. Czy mam napisać prawdę? Przeniosłam wzrok na wyjście  z pokoju.Po chwili zastanowienia opuściłam naszą sypialnię.
-Zayn?-usiadłam obok niego na kanapie, trzymając komórkę w obu dłoniach.
-Tak, złotko?- Mulat objął mnie ramieniem.
-Mam napisać Meg prawdę? Powiedzieć jej o Johnym?-spojrzałam na niego, z nadzieją,że chłopak mi pomoże.
-Nie wiem-Malik spuścił wzrok.-A jak ty uważasz?
-Ja...? Napiszę prawdę.
,,Nie jest dobrze.John tu jest. Widzieliśmy go dzisiaj na plaży. Wracamy jutro."
Pokazałam odpowiedź Zaynowi, który tylko pokiwała głową.Kliknęłam ,,Wyślij" i odłożyłam urządzenie na stolik.
-Będą się martwić-powiedziałam, przerywając ciszę między nami.
-Oni?
-Ona i Niall. Na pewno są teraz razem-zachichotałam lekko, powodując pytający wzrok Zayna na mojej osobie.
-Czegoś nie wiem?
-Owszem-cmoknęłam go w policzek.-Ale wydaję mi się,że Niall sam ci o tym opowie.
-No proszę, kotku. Powiedz-jego uśmiech spowodowała,że spuściłam wzrok.
-Zrobili to-powiem cicho.
-Ale w sensie,że to?
-Tak,to-odpowiedziałam rozbawiona.
Chłopak spojrzała na mnie rozbawiony. Jego ramiona objęły moje, a usta zaczęły delikatnie muskać skórę mojej szyi.
-Zayn, chyba domyślam się na co masz ochotę-powiedziałam cicho, gładząc jego włosy.
-Widzisz, jak dobrze mnie znasz-wymruczał mi do ucha.-To co?
Zaśmiałam się,całując czubek jego nosa. Mulat spojrzała na mnie, a ja pokiwałam głową, powodując u niego uśmiech.
-Kocham cię, wiesz?
___________________________________________________________________________________
Przepraszam,że musieliście czekać na to gówno tak długo. Ten rozdział mi nie wyszedł, musicie przyznać. Ale mam nadzieję,że jakieś komentarze jednak się znajdą. Kocham Was i przepraszam,że znowu Was zawiodłam.
Malikowa